• Wpisów:99
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 23:25
  • Licznik odwiedzin:8 914 / 1131 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Siemanko

Dzisiaj będzie krótko ,ponieważ padam z nóg. Rano miałam 2,5 h wykładu z psychologii procesów poznawczych, później musiałam iść na zakupy i do biblioteki. Po powrocie zrobiłam troszkę ćwiczeń na mięśnie brzucha i pośladki, bo nie miałam czasu. Dzień miałam w biegu, bo spraw do załatwienia było sporo a kolejny wykład o 16. Już nie wspomnę o tym, że trwał o 20:45. Dobrze, ze studiuję to, co od zawsze chciałam, wiec jest to całkiem przyjemne .

Dzisiaj również poszłam biegać, ale przebiegłam tylko 7 km ze względu na brak czasu. Oczywiście przy tym zdrowo jem i o siebie dbam .Chciałabym mieć więcej czasu dla chłopaka, ponieważ widzę go tylko w weekendy (studiuję poza miejscem zamieszkania), ale niestety jak na razie to niemożliwe. Na szczęście jeszcze dwa miesiące i wakacje . Myślę nad tym, aby iść do pracy chociaż na dwa miesiące, bo przecież każdy grosz się przyda. Poza tym staram się o stypendium naukowe.
Mam jeszcze jedno marzenie do zrealizowania: wziąć udział w Orlen Warsaw Marathon .

Never give up! ♥
  • awatar мα∂zια: @ClaudiaClara: Dziękuję :*. Z chęcią zerknę na Twojego bloga :).
  • awatar ClaudiaClara: powodzenia życzę, na pewno ci się uda! zapraszam do mnie :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witajcie!

Bardzo dawno mnie tutaj nie było. W moim życiu wydarzyło się wiele rewolucji. Moje życie zmienił pewien chłopak, którego poznałam nad jeziorem przed egzaminami zawodowymi (zerwałam z Danielem przed maturami, ponieważ zauważyłam jak przy nim się niszczyłam). Obecnie jestem ze swoim chłopakiem od 10 miesięcy, bardzo mnie wspiera. Walczę z anoreksją każdego dnia, ważę zdrowe 53 kg i biegam 10 km dziennie.Przerzuciłam chorobę na zdrowy tryb życia, ale nie odmawiam sobie czasami słodyczy itp. W weekend jest czas na regenerację organizmu. Spełniłam swoje marzenie i studiuję psychologię w Zielonej Górze ! Wszystko powoli się układa i chociaż bywa ciężko to nigdy się nie poddam!
Oglądając zdjęcia, które kiedyś dodawałam jestem przerażona tym jak kiedyś wyglądałam! Wcale nie wyglądało to dobrze... Piękne ciało, to zdrowe ciało .Cieszę się, że dostrzegam tą różnicę.

Trzymam kciuki za Was, abyście nie dały się wpędzić w to błędne koło! Walczcie o siebie i swoje marzenia... Naprawdę warto! ♥



  • awatar majosz: Świetnie wyglądasz, życzę szczęścia i powodzenia
  • awatar majosz: Świetnie wyglądasz, życzę szczęścia i powodzenia
  • awatar мα∂zια: @amandaa7: Tak, chciałam zobaczyć co się u Was dzieje i pokazać, że naprawdę można walczyć z ED :).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 


Witajcie.

Dzisiejszy wpis będzie moim ostatnim wpisem. Postanowiłam, że usuwam bloga. Dlaczego? Większość z Was uważa mnie za autorytet… Podziwiacie moją silną wolę, wagę, oceny… A nawet niektóre z Was mówią, że jestem ideałem. To nie jest prawda. Wszystko co mówicie jest bardzo miłe i Wasze słowa zawsze dawały mi wsparcie za co jestem wdzięczna. Aczkolwiek obraz, w którym mnie widzicie jest dla mnie blokadą. Nie umiem przytyć… Żyć normalnie, bo boję się stracić tą dobrą opinię, podziw innych osób… Popadam w coraz większą obsesję. Nie chcę codziennie myśleć, czy wolno mi położyć ser żółty na kanapkę po czym z niego rezygnuje, bo strach przed przytyciem mnie paraliżuje. Mam dosyć codziennej walki z myślami… Z tym czy mi wolno czy też nie. Mam dosyć myśli, że za mało ćwiczę… Mimo to, że ćwiczę ponad 2 godziny dziennie. Mało tego jak uczę się do matury, to myślami odbiegam od lektur i znowu myślę o tym cholernym jedzeniu… Co zrobię jak mama będzie kazała jeść… Na co to zamienić… Jak to spalić. To przez anoreksję zawaliłam 2 lata technikum. Zraniłam i ranię wiele bliskich mi osób… To przez nią straciłam pierwszego chłopaka. To akurat dobre, bo ten chłopak nie był dla mnie. Teraz mam wyjątkowego chłopaka, który o mnie dba, kocha mnie ponad wszystko a ja kocham jego. To przy nim jestem sobą… On daje mi szczęście. Chcę się pozbierać do końca czerwca… Chociaż trochę. Chcę z tego wyjść dla niego i dla siebie. Nie chcę, aby moja babcia, mama, rodzina a nawet WY (też jesteście jak moja rodzina)… Nie chcę, aby ktoś się o mnie martwił a ja i tak się niszczę… Nie chcę ranić. Chcę dawać szczęście… Chcę być szczęśliwa. Już nie pamiętam kiedy ostatni raz jadłam bez wyrzutów sumienia… Chyba w pierwszej klasie gimnazjum. Od ponad 6 lat nie żyję normalnie… Nawet nie wyobrażacie sobie jak ta choroba mnie zmieniła. Krytycznie patrzę na osoby, które jedzą… Czuję się od nich lepsza… Często jestem zdenerwowana, wredna… Nie chcę taka być. To okrutne. Owszem… Dobrze się uczę, jestem miła dla innych, uwielbiam pomagać… Ale to kropla w morzu. Chcę nad sobą pracować, nie pozwolę się zmieniać. Każdego dnia chce mi się płakać z bezsilności i lęku przed tyciem… Poddawanie się chorobie wcale nie jest siłą… TO SŁABOŚĆ. Czas zawalczyć o swoje życie i zdrowie. Od 3 miesięcy nie mam miesiączki… Kiedyś mogę tego żałować. Teraz jest mi to n rękę, ale za kilka lat będę chciała założyć rodzinę i co wtedy? Obudzę się, że zniszczyłam sobie życie… Sobie i chłopakowi…. Nie mogę na to pozwolić.

Przepraszam Was za to, że dałam Wam mylny obraz anoreksji. Jestem NAJGORSZYM PRZYKŁADEM, bo nie uświadamiałam Wam od początku jakie to złe… Motywowałam Was do walki… A to mogło Was wkręcić w tą chorobę. Ona nie jest dobra. Jest zła. Nigdy nie ma końca… Zawsze chce się mniej i mniej… Ja codziennie widzę swoje grube nogi… Nie chcę tak żyć. Chcę odbudować swoją wartość i psychikę… Wrócić do zdrowia. Po maturze idę do psychiatry a jak on nie pomoże to zdecyduję się na oddział zamknięty w szpitalu psychiatrycznym lub zakładzie dla osób z zaburzeniami odżywiania. Myślicie, że to powód do wstydu? Nie… To jest prawdziwa siła… Chęć walki z tą okrutną chorobą… Przeciwstawienie się jej. Walczcie o swoje życie. Nie dajcie się jej omotać. Podobnie jest bulimią. Od diety do anoreksji jest bardzo cienka granica. Kiedy nie będziecie wiedziały komu ufać, to zaufanie rodzinie. Oni Was nie okłamią. Nie ufajcie tej chorobie… Prowadzi Was do samotności, wyniszczenia, śmierci… Stracicie wszystko… A czasami obudzicie się za późno. WALCZCIE. PRZEPRASZAM WAS i mam nadzieję, że mój dzisiejszy wpis otworzy Wam oczy na to jaką krzywdę robi anoreksja. Jest czystym złem i nie ma w niej ani grama dobroci… Potrafi tylko niszczyć a nigdy nic nie daje… Nie daje nic. Uwierzcie mi, bo chorując od 6 lat wiem z czym się to wiąże.
Pewnie zastanawiacie się jak będzie wyglądało moje życie. Podejmę terapię, będę się uczyła, pójdę na studia (na pedagogikę) a za rok jak zdam maturę z biologii, to przerzucę się na psychologię (podobno tak można). W czerwcu wyprowadzam się do chłopaka.. Wtedy będę w pełni sił do walki z chorobą. Teraz dam z siebie wszystko, aby nie chudnąć… Żeby chociaż utrzymać 45 kg. Zachowam zdrowe nawyki żywieniowe i ćwiczenia, ale będę otwarta na przyjemności. Muszę skupić się na prawdziwych wartościach… Na miłości, rodzinie, nauce, pracy… Taki sukces da mi satysfakcję a nie żadna chudość. Niszcząc siebie nie będę miała siły na pracę i naukę… Będę nieszczęśliwa i słaba. Przecież nie o to chodzi.

Napisałam dzisiaj samą prawdę. Taka ze mnie okropna hipokrytka, że wiedziałam jaka jest anoreksja, pisałam Wam o tym, ale dalej chudłam. Jaka jestem okropna. Pora zawalczyć i wrócić do zdrowia… Chcę być sobą. Mam nadzieję, że mi wybaczycie i proszę, abyście przemyślały, to co Wam napisałam.

Dziękuję Wam za wszystko co dla mnie zrobiłyście… Za wsparcie, krytykę, motywację do walki… Nawracanie na właściwą drogę… Na to, że zawsze byłyście, rozumiałyście mnie i mogłam na Was liczyć. Jesteście jak rodzina i możecie być pewne, że nigdy o Was nie zapomnę. Tego bloga usunie mój chłopak. Poprosiłam go o to. Podam Wam mojego fb, jeśli kiedyś potrzebowałybyście pomocy. Możecie na mnie liczyć. Nie wiem po jakim czasie blog zostanie usunięty, więc powiem chłopakowi, aby usunął go w sobotę, abyście mogły przeczytać mój ostatni wpis i w razie potrzeby zapisać fb.

Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję i życzę, abyście odnalazły właściwą drogę życiową. Zapewniam Was, że nie jest nią anoreksja i bulimia.

Walczcie! <3

https://www.facebook.com/madzia.klimaszewska.9

https://www.facebook.com/pages/Zaburzenia-od%C5%BCywiania-informacje-pomoc-wsparcie/1593249670917810?ref=bookmarks

Moje dzieło:

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Hej kochane!

Chciałam napisać wpis już wczoraj, ale przeglądarka się zamknęła i wszystko się usunęło… Nie chciało mi się pisać wszystkiego od początku… Nie miałam już na to siły.

Bardzo Wam dziękuję za wasze komentarze. Jestem Wam wdzięczna za słowa motywacji, komplementy, szczere opinii jak również za słowa krytyki. To one mnie ukierunkowują i trzymają przy zdrowym rozsądku. Nie wiem jakbym sobie bez Was poradziła. Dziękuję za to, że jesteście… Jesteście cały czas ze mną nawet jak nie ma mnie przez długi czas .

Dzisiejszy wpis zacznę od krótkiego opisu tygodnia spędzonego z Danielem. Nie chcę się rozpisywać, ponieważ sama nie mam czasu. Muszę się uczyć do matury.
Daniel przyjechał w zeszły piątek… To uczucie kiedy mogłam go przytulić… Bezcenne. Na odległość nie zdaję sobie sprawy z tego jak wielką moc ma miłość. Dla drugiej osoby jesteśmy w stanie zrobić naprawdę dużo.. Przełamywać siebie. Tak też wyglądał ten tydzień. Każdego dnia przełamywałam siebie… Walczyłam z chorobą, żeby było normalnie… Chociaż w małym stopniu. Jadłam 4 posiłki dziennie z dojadaniem. Pierwsze dwa dni były ustabilizowane według mojej diety. Później jakoś się przełamałam i jadłam też słodycze. Bałam się, że przytyłam… Codziennie czułam jak tyję… Ale to nieprawda. Zważyłam się i okazało się, że nie przytyłam. Anoreksja i chora psychika to wyolbrzymia.
Byłam z Danielem na zakupach. Sprzedawcy na targu od razu wyciągali mi rozmiar 34. Dostrzegają moją chudość… Wszyscy wokół mówią, że muszę przytyć, ale ja tego nie widzę. Tak bardzo bym chciała, żeby było inaczej…. Nawet wczoraj od kierowcy autobusu usłyszałam, że muszę przytyć. Te słowa pokazują mi, że nie jestem gruba… Uświadamiają mnie, ale nie umiem inaczej. Umówiłam się z Danielem, że do sierpnia będę trzymała 45 kg a później postaram się stopniowo przytyć. Będzie naprawdę ciężko. Marzy mu się 50 kg. Mnie to przeraża. Czuję, że wyglądam na więcej a inni myślą, że ważę mniej. W zależności od osoby. Mama straszy mnie ubezwłasnowolnieniem. Nie mam zagrożenia życia. Bez przesady. Nie wybaczyłabym jej tego. Widzi, że przy chłopaku jestem inna… A może nie widzi… Ona nic nie widzi prócz tego, że chudnę i ludzie będą gadać co popsuje jej opinię ^^. Wtrąca się też do mojego życia. Mianowicie ona też nie chce, żebym mieszkała u chłopaka… Wysyła mnie do Akademika. Sama nie wiem co zrobić. Chyba zrobię rok przerwy i zdam maturę z biologii. Wtedy podejmę studia. Czasami myślę o wyjeździe za granicę, żeby uciec od wszystkich i tej kontroli rodziny. Znowu odbiegłam od tematu. Wracając do Daniela, to kupiłam sobie spodnie w rozmiarze 36, ponieważ mają być motywacją do przytycia. W prezencie na urodziny kupił mi strasznie drogą sukienkę na ślub jego siostry. Pokażę Wam zdjęcie. Głupio mi, że tyle na mnie wydał i w rewanżu kupię mu bluzkę, bo nie chciał zwrotu części pieniędzy. Może to wydawać się dziwne, ale naprawdę mi niezręcznie jak ktoś wydaje na mnie pieniądze. Wolę, żeby wydał na siebie. Sama bardzo rzadko coś sobie kupuję, żeby nie robić mamie wydatków… Może stąd to się bierze.
Nie wiem czy Wam kiedyś o tym pisałam, ale mój chłopak ma osłabienie mięsni (miopatię wrodzoną). Wiąże się to z tym, iż nie może intensywnie ćwiczyć a nawet długo spacerować. To przeciwieństwo mojej aktywnej natury. Aczkolwiek staramy się to jakoś pogodzić krótszymi spacerami. Daniel jest bardzo nieśmiały i wstydzi się swojej choroby. Wspieram go jak tylko potrafię, ale czasami to nie pomaga. Przed nami obojga jest długa droga.
Daniel pojechał w czwartek. Jak go odwiozłam, to od razu poszłam ćwiczyć. To część mojego życia i część mojej żywiołowej natury.
Wczoraj miałam zakończenie roku. Moja średnia z czterech lat to 4,75 a średnia z samej czwartej klasy to 5,0. Były małe zmiany w ocenach. Pokażę Wam tradycyjną nagrodę naszej szkoły, czyli Srebrnego Karola. Nazwa wzięła się od patrona szkoły (Jana Pawła II). Po zakończeniu poszłyśmy na pizzę. Zjadłam 2,5 kawałka, gdyż taki był podział. To było ciężkie… Ale wiem, iż nie mogę chudnąć. Zjadłam nawet kolacje. Z Danielem jadłam więcej… Nie mogę panikować, ale to robię. Dzisiaj panikowałam, że oprócz pomidora i szczypiorku na kanapkę musiałam dać ser żółty, bo mama kazała… Wariuję. Muszę walczyć, bo mam o co. Liczę na Wasze wsparcie. Jak będzie trzeba to na mnie krzyczcie. W wolnym czasie będę grała w metina, bo wtedy tyle nie myślę. Będzie mi łatwiej. Dzisiaj uczę się do 12, później sprzątam, ćwiczę a wieczorem gram z chłopakiem. Ułatwiam sobie walkę.

Przepraszam, że dzisiaj tak chaotycznie i nie wgłębiam się w tematy, ale muszę iść się uczyć do matur. Wyniki będą 30 czerwca, co popsuło moje plany. Miałam jechać do Niemiec, ale jednak nie dam rady… Obawiam się, że będę musiała to przełożyć na wrzesień ;/. Czasami lepiej nie planować, bo wtedy nic nie wychodzi tak jak chcemy…

Waga: 44,8 kg
BMI: 15,5

Dodaję kilka zdjęć. Chudego! ♥






















  • awatar S i L e N c E: Przez te dni, kiedy Cię nie było, zastanawiałam się, jak sobie radzisz. A teraz.. Czytam to i jestem z Ciebie dumna. Walczysz i wygrywasz, a to chyba najlepsze, co może być. Mimo przeszkód, strachu, barier dałaś sobie świetnie radę. Jadłaś, byłaś normalną dziewczyną - Ty potrafisz! Możesz wygrać z tą chorobą jestem tego pewna! Jesteś na dobrej drodze i idź nią cały czas do przodu ! Jedz te 4 posiłki, ćwicz i będzie coraz lepiej! Oceny są po prostu genialne - ja nawet o takich nie śnię. Trzymaj się, walcz o siebie dla siebie i dla niego.. Bo On na prawdę Cię kocha !!:*
  • awatar xmargotte: Z tym że akademik to też nie jest najlepsze wyjście, jak już to moim zdaniem gorsze..bo nie wydaje mi się byś była osobą która zechce przebywać w takim miejscu, wśród takich ludzi, wiecznych studentów.. No... tu miał być koniec komentarza ;)
  • awatar xmargotte: Rozumiem też doskonale, że głupio Ci, że na Ciebie tyle wydał..sama też bym miała wyrzuty sumienia, podobnie jak Ty, nawet mamie nie pozwalam na siebie wydawać za wiele. Bardzo szanuje pieniądze i czuję się w takiej sytuacji, jakbym wykorzystywała drugą osobę. Jestem przekonana, że Twój chłopak cieszył się, mogąc kupić Ci sukienkę (swoją drogą..całkiem ładną sukienkę;)), a Ty niepotrzebnie się martwisz. Aczkolwiek jeśli kupno bluzki choć trochę pozwoli Ci się lepiej poczuć to śmiało, hah, pewnie zrobiłabym podobnie. Matką się nie przejmuj. Dobra opinia, jasne..to przez te głupie wymysły i wymagania (co prawda czasem nieświadomie) jeszcze bardziej nam psują psychikę. Ah, w ogóle to dziękuję za wyróżnienie w jednym z poprzednich postów. Starałam się walczyć jak mogłam, hah, dobrze, że zrozumiałaś moje zamiary i nie uznałaś za wariatkę :D Wracając jeszcze do studiów i chłopaka..Wiesz, z jednej strony jesteś już dorosła i to Twój wybór z mieszkaniem, ale rozumiem obawy mamy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Witajcie .

Tak jak obiecałam weszłam na bloga, aby dodać swoją obecną wagę i BMI. Szczerze mówiąc jestem rozczarowana. Od środy ważyłam się codziennie… Waga ciągle pokazuje tyle samo. Mój metabolizm zwolnił… Żeby chudnąć musiałabym jeszcze mniej jeść… A dzisiaj przyjeżdża Daniel. Boję się, że przytyję nawet o 1 kg… Będzie ciężko. Okropnie ciężko, ale postaram się z tym walczyć… Zachowywać się przy nim normalnie. Zazwyczaj tak jest, bo nie skupiam się na chorobie, ćwiczeniach i diecie, ale tylko i wyłącznie na nim. Mam nadzieję, że tym razem też tak będzie. Obym miała jego wsparcie… Chociaż on nie wie jak mi pomóc. Żadna osoba nie rozumie tego jak mogę mówić, że jestem gruba. Mogę tak mówić, bo tak widzę… Każdego dnia przed lustrem jestem załamana swoimi udami. Ponadto te moje wady genetyczne… Każdy mówi „Zaakceptuj siebie”. To nie jest takie proste. Moja psychika i wartość jest łamana od dzieciństwa. Tak szybko tego nie odbuduję. Może jak się wyprowadzę, to podejmę terapię… Sama sobie nie poradzę.

Dzisiaj mama krzyczała, że nie jem śniadania. Zjem w szkole moją ulubioną bułkę. Ciągle ją okłamuję, że ważę tyle samo. Ona w to nie wierzy, ale też nie widzi, żebym schudła. Z jednej strony dobrze a z drugiej strony to potwierdza moje założenia. Ehh no trudno. Spróbuję jakoś walczyć…

Waga: 44,7 kg
BMI: 15,47

Nie będzie mnie przez jakiś tydzień w zależności od tego jak długo będzie Daniel. Oby został chociaż do czwartku. Potrzebuję go… Muszę naprawić z nim relacje, bo ostatnio nie wygląda to dobrze. Brak zrozumienia, brak czasu, kłótnie… Trzymajcie kciuki.

Ja również trzymam za Was kciuki. Bądźcie wytrwałe i trzymajcie się swoich postanowień. Chudego i przyjemnego tygodnia!

„Nic nie motywuje nas tak, jak ludzi, którzy w nas nie wierzą”.

„Prawdziwy test nadchodzi, gdy coś zaczyna się psuć. Łatwo kogoś kochać, gdy wszystko się układa.”

„Odchudzanie jest jak jazda samochodem. Jeśli kiedyś zboczysz z trasy, po prostu zawróć i wróć nadobną drogę.”


Dodam kilka zdjęć oraz zdjęcie, o którym mówiłam wczoraj . Zdjęcie włosów... Za tydzień dodam zdjęcia z chłopakiem i wtedy będzie je widać .





























Moją pierwszą miłością jest mój ukochany chłopak... Drugą ćwiczenia ;>.

Wytrwałości!
  • awatar WszYsTkoO: jetses na prawde chudziutka i masz super brzuch , (mi sie strasznie podoba), terapia to dobry pomysl , ale nie chudnij juz wiecej , prosze , milego spedzania czasu w dobrym towarzystwie :) ,
  • awatar chudejestpieknexxx: Jestes bardzo bardzo szczuplutka lub wrecz chuda, brzuszek sliczny. Wiem jednak, ze to nie podnosi samooceny. Sprobuj nad tym pracowac, moze jakas terapia? Oczywiscie nie po to, by przytyc, ale sprobowac zaakceptowac siebie. Udanego tygodnia z nim :)
  • awatar Vivienne Kowalsky: Rozumiem Cię Madziu w KAZDYM słowie ... Szczególnie w tym ze naruszona psychikę z dzieciństwa ciężko jest odbudować a wręcz nawet się nie da ... Jedyne co się da to próbować żyć na nowo , po swojemu . Ale wydarzenia z dzieciństwa niestety zostają w naszej głowie i są jak blizna - choć próbuje się zapomnieć to wystarczy na nią spojrzeć by wszystko sobie przypomnieć. Ale trzeba iść na przód i próbować żyć tak jak się chce a tak jak kiedyś się żyć nie mogło. Daniel Cię kocha i na pewno otrzymasz od niego wsparcie. A kłótnie? Zdarzają się. Ja jestem mężatką I tak jak jeszcze nie dawno się klocilam z Denizem to była masakra ... prawie codziennie-wiec kłótniami się nie przejmuj zbytnio bo one niestety zawsze były są i będą obecne w związkach ... Czekam na Twój powrót tutaj i na Twój przyjazd do mnie w lipcu - odliczam dni. A ciało masz bardzo chude !!! BARDZO !!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Witajcie kochane! Jesteście niezastąpione!

Na początku chciałabym Wam BARDZO, BARDZO PODZIĘKOWAĆ , za Wasze wsparcie i reakcję! Nie będę odpisywała każdej z Was w komentarzu, ponieważ mam mało czasu. Jutro przyjeżdża mój chłopak i mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia. Postaram się Wam odpowiedzieć w moim wpisie.

Xmargotte: Dziękuję Ci z całego serca, że się za mną tak bardzo wstawiłaś. Nie masz za co przepraszać. Emocje to rzecz ludzka a Twoja reakcja jest bardzo miła. Sama często tak reaguję. Dziękuję za wszystkie pozytywne rzeczy, które napisałaś w moim kierunku. Szkoda tylko, że do mnie najbardziej trafiają te negatywne . Nie mniej jednak jestem Ci niezmiernie wdzięczna. Jak przeczytałam, to co napisałaś, to od razu lepiej się poczułam. DZIĘKUJĘ

Vivianne: Sylwia Ty mnie wspierasz zawsze. Mojej wdzięczności nigdy nie wyrażą żadne słowa. Jak się spotkamy w lipcu, to na pewno będziemy mogły o wszystkim porozmawiać i ja sama będę mogła podziękować Ci osobiście za to jak wiele dla mnie robisz. Nie wiedziałam, że jeździłaś konno. Zawsze uważałam, że to piękny sport, ale nie zdawałam sobie sprawy z tego, że to wymaga takiego wysiłku. Może kiedyś będę miała okazję spróbować . Co do śliwek… O tym też nie wiedziałam. W ostatnie wakacje jadłam śliwki i od nich tyłam… Bynajmniej tak mi się wydawało, że od nich. Aczkolwiek jadłam ich sporo i dlatego mam do nich uprzedzenia. Wiesz jak ja siebie widzę. To takie trudne i sobie nie radzę. Jeszcze raz Ci DZIĘKUJĘ

Shannon: Ja wszystko odbieram w negatywnym świetle ;c. A jak przytyję to moje uda będą jeszcze szersze… Nie zniosłabym tego. Dziękuję za wsparcie .
Jeśli chodzi o ćwiczenia, to najpierw robię rozgrzewkę, czyli rozciąganie, żeby nie mieć zakwasów. Następnie robię ćwiczenia na nogi zalecane przez Ewę Chodakowską (wypady nóg w tył, przysiady, skip A, pajacyki, przysiady z wyskokiem, wspięcia na palcach). Kolejną rzeczą są ćwiczenia z aerobiku (bieg w miejscu: skip A i C przez 50 minut na zmianę). Następnie robię unoszenia nóg w tył i w bok. Przerwą jest 5 minut rozciągania po czym robię brzuszki (różnego rodzaju np. na skok z rękoma na klatce piersiowej) oraz kolejne ćwiczenia na nogi np. nożyce. Dziennie robię 1000 brzuszków. Na koniec robię ćwiczenia rozciągające. Wszystko zajmuje mi około 2h 10 minut.

Fynkyway: Tobie również bardzo dziękuję. Wsparcie jest mi bardzo potrzebne i bardzo je doceniam .

Softasylum: Bardzo możliwe, nie znam się na tym. Kształt moich nóg nie jest uwarunkowany chudością… Ja mam taki układ i kształt kości. NIE MOJA WINA. Bardzo nie znoszę przez to swoich nóg, ale nie mam na to wpływu. Im grubsze tym gorzej…

Gdyby nie Wasze wsparcie, to byłoby mi bardzo ciężko. Wstawiłyście się za mną a mało kto by się na to odważył, ponieważ sam bałby się krytyki. Jestem Wam za to niezmiernie wdzięczna. Nigdzie nie mam takiego wsparcia jak tutaj… W Was <3.

Przejdę do opisu dnia. Wczoraj nie mogłam napisać, ponieważ po szkole pisałam pracę maturalną i ćwiczyłam. Dzień minął jak każdy inny… Szkoła, nauka, ćwiczenia.

BILANS Z WCZORAJ(15 kwietnia 2015 roku):

Śniadanie godz. 9:35: bułka ziarnista z szynką, pomidorem, ogórkiem, sałatą + mała kawa z mlekiem

II śniadanie godz. 12:30: jabłko

Obiad godz. 14:30: jajecznica z dwóch jajek smażona na mleku (bez dodatku tłuszczu) ze szczypiorkiem + kromka chleba (Musiałam zjeść, bo mama kazała ;/).

Kilka śliwek z kompotu godz. 18:30

Mleko z wodą godz. 20:45

RAZEM: 700 kcal

Ćwiczenia: 2h 15 minut

Dzisiaj byłam w szkole na trzech lekcjach. Na pierwszej lekcji miałam język angielski. Odpowiadałam jak na maturze ustnej. To jest tak stresujące, że aż mnie paraliżuje i gubię się w tym co chcę powiedzieć. Muszę nad tym panować.
Następnie miałam polski, na którym robiłyśmy tekst czytania ze zrozumieniem. Byłyśmy we 3 na lekcji. Uwielbiam takie lekcje… Nikt nie rozmawia, nie przeszkadza a nauczyciel jest skupiony tylko na nas. Najwięcej pytań pani zadawała mi… Ale to wynika z sympatii do mnie. Początkowo jej nie lubiłam, ale pod koniec roku okazało się, że pani jest naprawdę w porządku. Dała mi przykładową pracę, radzi nad czym powinnam popracować i pokłada we mnie nadzieję na dobry wynik z matury. To bardzo miłe.
Po języku polskim poszłam sobie do fryzjera i chodziłam po mieście. Przymierzałam nawet spodnie, ale oczywiście moje OKROPNE UDA oszpecają moje nogi. W związku z tym w jasnych spodniach wyglądam jak słoń. Chyba zostanę przy swoich czarnych rurkach i legginsach… Albo tak bardzo źle siebie widzę, albo nie wiem. Ten kształt ud jest dla mnie nie do zniesienia. Nie umiem tego zaakceptować .
Wróciłam do szkoły na język polski. Znowu robiłyśmy ćwiczenia. Czas zleciał bardzo szybko. Chciałam iść na historię, ale pani nie przyszła, więc wyszłam ze szkoły o 12:50. Kupiłam sobie gazetę i poszłam do ortopedy zająć kolejkę. Wizytę miałam na 15 a na miejscu byłam o 13:45. Dlaczego tak wcześnie? Dlatego, że do ortopedy są straszne kolejki… Nawet po 30 osób. Już przede mną było 5 osób. Czekałam dwie godziny, które spędziłam na czytaniu. Czekałam tyle czasu tylko po to, żeby lekarz sprawdził wyniki badań. Powiedział, że mam „ładny i dobry kręgosłup” a mój ból uda promieniujący od biodra przez pośladek po całe udo jest wynikiem ćwiczeń. Wypisał mi receptę na leki przeciwbólowe. Zapewne ich nie kupię, bo są drogie a ćwiczyć też nie przestanę.
Wróciłam do domu o 16:15, wypiłam kawę i zabrałam się za ćwiczenia. Poza tym sprzątałam łazienkę… Jutro przyjeżdża mój chłopak (ja mam udawać przed mamą, że o niczym nie wiem, bo to niespodzianka). Dlatego też musiałam posprzątać łazienkę, bo nikt tego nie zrobi… Resztę domu chyba posprzątają.. Mam taką nadzieję. Bardzo bym chciała sama posprzątać (nie zniosę widoku bałaganu a już na pewno nie przed chłopakiem), ale nie mogę, bo to będzie podejrzane. Liczę na to, że jak mama się z nim umówiła, to chociaż sami zadbają o porządek. Wolałabym, żeby Daniel o niczym mi nie mówił, ale cóż. Nie wiedział jak ma załatwić swój przyjazd i musiałam mu pomóc… A ja mam udawać zdziwioną ;>. Z jednej strony tak bardzo się cieszę… W końcu będzie blisko. A z drugiej strony to jedzenie i brak ćwiczeń mnie przeraża. Jutro rano się zważę i dodam wpis. Idę do szkoły dopiero na 12:30 na dwie lekcje. Jeszcze nie wiem o której będzie Daniel i jak to będzie wyglądało. Może zrobi mi niespodziankę pod szkołą . Mam nadzieję, że uda mi się chociaż na te kilka dni zapomnieć o anoreksji i spędzić wspaniałe chwile z ukochanym…

Znowu się rozpisałam, przepraszam. Jak zacznę pisać, to nie ma końca ( podobnie mam z prezentacją maturalną xD). Przejdę do sedna i dodam bilans.


BILANS:

Śniadanie godz. 6:30: 2 kromki chleba z chudym twarożkiem i ogórkiem

II śniadanie godz. 11:30: bułka ziarnista z sałatą, pomidorem, ogórkiem, rzodkiewką i szczypiorkiem

Jabłko godz. 13:30
Kawa godz. 16:15
Mleko z wodą godz. 20:40

2x czarna herbata z cytryną + 0,5 l wody

RAZEM: ok. 630 kcal

Ćwiczenia: 2h 15 minut

Bilanse mogą być zawyżone. Wszystko oceniam mniej więcej.

Znalazłam ciekawe zdjęcie… Ale nie mogę dodać. Wyskakuje błąd ;c. Spróbuję jutro.

Chudego!

  • awatar *Shannon*: O ja, niezła kondycja _ 1000 brzuszkow O_O pytam,bo sama musze zaczac, a nie wiem co. Wiem, ze patrzysz na siebie zawsze w złym swietle, inaczej juz bys sie nie odchudzała,ale chociaz sprobuj spojrzec na siebie troszke inaczej :) Miłego tygodnia :) :*
  • awatar sʞʎ ıs ʇɥǝ lıɯıʇ ♥: ladne bilanse<3 dodaj zdj nowych wlosow
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witajcie.

Wczoraj pewien chłopak dodał komentarz pod moim wcześniejszym wpisem. Napisał, że mam nogi, jakbym całe życie jeździła na koniu. Takie jak beczka. Po prostu, że są okropne. Początkowo to zbagatelizowałam, ale dzisiaj w sklepie przymierzałam spodnie i od razu zwróciłam uwagę na moje uda. Faktycznie są okropnie grube… W ogóle nie pasują do łydek. Nie wiem… On złamał moją kruchą psychikę. Znowu doszłam do wniosku, że muszę schudnąć. Ponadto zamieniłam niektóre ćwiczenia na nogi na ćwiczenia wytrzymałościowe. Jeszcze bardziej ich nienawidzę. Mam okropną budowę ciała i rozstawienie kości .
Pewnie zastanawiacie się dlaczego to napisałam. Napisałam to, aby pokazać, że czasami przez jedną głupią uwagę psychika człowieka może zostać ponownie złamana… Tak traci się poczucie własnej wartości. A teraz wyobraźcie sobie, że ja mam tak przez całe życie. Chyba nigdy z tego nie wyjdę… ;/ Piszę to, abyście byli świadomi swoich słów. Uważajcie na to co mówicie, bo możecie zniszczyć kogoś osobowość…

Ta cała sytuacja zepsuła mi wszystko… Skupiam się tylko na swoich grubych udach, nauce i ćwiczeniach.
Jeśli chodzi o dzisiejszy dzień, to minął jak zawsze. Miałam 7 lekcji, na których nic specjalnego się nie działo. Właściwie to już prawie nikt nie chodzi do szkoły. Ja będę chodziła do końca tygodnia pójdę jeszcze w poniedziałek na trzy ważne lekcje. Myślę, że mój chłopak wytrzyma beze mnie kilka godzin . Po lekcjach byłam w sklepie pooglądać ubrania. Jest bardzo dużo świetnych ciuchów w „Szachownicy”, ale niestety jak zawsze się ograniczam, żeby nie robić mamie problemu i nic nie kupiłam. Wróciłam do domu przed 16, wypiłam kawę, ćwiczyłam 2 godziny, robiłam lekcje. Dopiero teraz mam czas dla chłopaka, dla siebie i oczywiście dla Was.

BILANS:

Śniadanie godz. 6:30: 2 kromki chleba z chudym twarożkiem i ogórkiem

II śniadanie godz 9:35: bułka ziarnista z sałatą, pomidorem, ogórkiem i polędwicą drobiową

Jabłko godz. 12:30

Kawa godz. 15:45

4 śliwki z kompotu godz. 18:20

Mleko z wodą godz. 20:45

2x czarna herbata z cytryną + 0,5 l wody

Ćwiczenia 2h 10 minut


Musiałam zjeść te śliwki… Mama i tak się mnie czepia, że nie jem obiadów ani kolacji. Jak przyjedzie mój chłopak, to się chyba nie wywinę… Nie potrafię być normalna… Nie potrafię znieść widoku swoich nóg… Nie potrafię być obojętna na słowa innych


„Wiesz dobrze, że bywają takie momenty kiedy uśmiechasz się tylko po to, by się nie rozpłakać.”

„Nie wierzysz we mnie, ale powiem szczerze. Bardzo mnie to motywuje.”

„Gdy upadniesz, nie czekaj aż ktoś pomoże Ci wstać. Wstań sam, bo nie doczekasz się nigdy. Uświadom im, że potrafisz. Nawet gdy już myślisz, że nie dasz rady iść dalej. Jeśli uwierzysz w siebie, dojdziesz dokąd tylko chcesz.”





  • awatar antonietta: Chyba kogoś pojebało! NIE MASZ GRUBYCH NÓG!!!!!
  • awatar Softasylum: nogi jakby od jeżdżenia na koniu to znaczy: nogi pałąkowate, czyli "na beczce prostowane, CZYLI po prostu jakby wygięte w udach (krzywe). Absolutnie nie grube, wręcz przeciwnie, im chudsze tym staja się bardziej wygięte :)
  • awatar *Shannon*: Ja czytałam ten komentarz.Chłopak napisał ze masz "przytyc" czyli ze nie jestes gruba! tyko CHUDAA!A w ogole po cholere przejmujesz sie jakims hejterm? Nawet nie ma własnego konta ;/ Jestes szczuplutka! A tak w ogole to co cwiczysz?:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Witajcie
W weekend zaczęłam pisać pracę maturalną. Chyba poniosła mnie fantazja, ponieważ mam już 19 stron. Oczywiście wszystko dopracuję i skrócę. Mój temat jest obszerny, ponieważ twórczość Tolkiena jest bardzo bogata w motywy fantastyczne. Mam podejście, że im dłuższa praca, tym więcej zapamiętam. Nie mam zamiaru wykuć jej na pamięć jak większość osób, ponieważ to jest dla mnie pójście na łatwiznę a całe przedstawienie takiej pracy jest sztuczne i mało efektowne. Ponadto jak zawsze ćwiczyłam a wczoraj miałam gości.
Dzisiaj w szkole nauczyciele wystawiali nam oceny. Bardzo zdenerwował mnie fakt, iż nauczycielka Pracowni ekonomicznej wystawiła mi 4 mimo tego, że mam same piątki. Obniżyła mi ocenę, dlatego że nie pisałam próbnego egzaminu zawodowego. Nie pisałam go, ponieważ źle się czułam i prawie zemdlałam w domu. Boli ją fakt, że zgłosiłam to drugiej nauczycielce a nie jej. Innym naciąga oceny a mnie nie lubi od 1 klasy, więc teraz też musiała to pokazać. Trudno.. Jest jak jest i nie ma co się kłócić. Moja wychowawczyni i większość klasy ma takie zdanie jak ja. Wychowawczyni wszystkim naciągała oceny. W mojej klasie jest dużo osób, którym brakowały 2 oceny do wzorowego. W związku z tym walczyła o oceny i sama je naciągała z przedmiotów, których uczy. Mi wystawiła 6 z historii mimo, iż bez tego byłabym wzorowa. Potraktowała wszystkich sprawiedliwie. Jednej koleżance brakowała jedna ocena i nauczyciele nie chcieli jej naciągnąć żadnej oceny. W związku z tym moja wychowawczyni poszła do dyrektora i załatwiła jej, żeby była wzorowa. Moja wychowawczyni jest czyni rzeczy niemożliwe xD. Oczywiście to nie jest uczciwe, ale są w mojej klasie osoby, które zasłużyły na to, aby być wzorowym i brakowało im 2 ocen. Są również osoby, które są wzorowe tylko dlatego, iż ciągle oszukiwały, ściągały i naciągały oceny. Sprawiedliwości nigdy nie było i nie będzie. Moja średnia z czterech lat (24 przedmioty) to 3,79. Natomiast jeśli chodzi o samą czwarta klasę (14 przedmiotów), to mam średnią 4,93. Jestem zadowolona, bo bardzo ciężko na to pracowałam.
Teraz będę mogła dopracować swoją pracę i skupić się na maturze. W piątek przyjedzie mój chłopak . Jak ja się cieszę, że w końcu oderwie mnie od wszystkiego.. Będzie blisko. Bardzo tego potrzebuję . Na co dzień mam mało czasu i bardzo się za nim stęskniłam. Nie będę ćwiczyła przez okres jego pobytu i będę jadła zdecydowanie więcej, ponieważ będzie mnie pilnował. Wiem, że będzie mi bardzo ciężko, ale przecież najbardziej liczy się czas spędzony z ukochaną osoba. Na tym muszę się skupić… Trzeba zawalczyć z anoreksją i własnymi myślami.
Oczywiście nie wytrzymam bez kontroli… W czwartek sprawdzę ile ważę i wtedy dodam ostatni wpis przed jego przyjazdem. Kolejny dodam jak będę miała czas. Chodzę do szkoły tylko do piątku. Później pójdę dopiero 24 kwietnia na zakończenie. W między czasie spędzę czas z ukochaną osobą i zacznę przygotowywać się do matury. Jak zawsze będę miała zajęcie .

Dodam swój bilans:

Śniadanie godz. 6:30: 2 kromki chleba z ogórkiem i szczypiorkiem

II śniadanie godz. 9:35: bułka ziarnista z szynką, sałatą, pomidorem i ogórkiem

Jabłko godz. 12:30

Kawa godz. 15:45

Ćwiczenia: 2h 10 minut

Życzę Wam dużo siły na to, aby walczyć o to co jest naprawdę ważne w życiu .

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz."







  • awatar FATTY.: Jeju świetna średnia :) Trzymam mocnoo kciuki :)
  • awatar *Shannon*: @no tak,troche mi ten dzien nie wyszedł,ale nie poddam sie na starcie;) Nie odchudzam sie "szybką dieta", bo juz probowałam i nie widze w tym nic fajnego. Chudnac i przytyc w takim samym czasie i z podwojna siła nie ma dla mnie sensu.Chyba nie jestem na tyle zmotywowana ;) wow niezła średnia!Pod kazdym wzgledem idealnie :) Dobrze,ze chcesz z tym walczyc.Małymi krokami do celu :)
  • awatar Eveline2015: Ja też jak pisałam pracę maturalną to na około 15 minut zalecanego mówienia mi wyszło ponad pół godziny i musiałam skracać :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Witajcie chudzinki .

Przepraszam, że tak długo mnie nie było, ale ostatnio dużo się działo. W czwartek przed świętami byłam u spowiedzi… Popłakałam się, bo mówiłam o anoreksji i wszystkich problemach w domu. To naprawdę bardzo ciężkie. Ksiądz powiedział, że powinnam porozmawiać z opiekunami prawnymi. Ja uważam, że to nie ma sensu, bo do nich nie trafiają żadne argumenty. W piątek przed świętami sprzątałam łazienkę przez 6h. Później ćwiczyłam jeszcze 2h, więc miałam bardzo aktywny dzień. W Wielką Sobotę byłam na tzw. Święcące, sprzątałam w domu, robiłam lekcje i ćwiczyłam. W Niedzielę byłam u biologicznego taty. Te dwa dni świąt były dla mnie najgorsze. Wszyscy wciskali we mnie tyle jedzenia, że w poniedziałek organizm się zbuntował i nie mogłam wytrzymać z bólu brzucha. Ponad pół dnia się męczyłam, wymiotowałam, piłam sodę, miętę a nawet wódkę z pieprzem. W końcu pomogło. Cieszyłam się, że we wtorek wróciłam do swojej diety. Nie ćwiczyłam tylko przez 2 dni świąt. Niestety byłam u taty a później nie byłam w stanie przez ten okropny ból brzucha. Przez to, że zmuszałam się do wymiotowania podrażniłam sobie gardło. Nie wiem jak dziewczyny z bulimią to wytrzymują. Ja nie mogłam wytrzymać jednego dnia a dziewczyny z bulimią mają tak prawie codziennie. Walczcie z tym. Dla mnie najlepszym odreagowaniem są ćwiczenia.
W środę wróciłam do szkoły. Miałam kilka sprawdzianów. Niestety nie było najważniejszego z rachunkowości, do którego tyle się uczyłam. Oczywiście dziewczyny z mojej klasy musiały go odwołać i się zdenerwowałam. Cieszę się, że właściwie został mi tydzień chodzenia do szkoły. Na chwilę obecną wychodzi mi średnia 4,7. W poniedziałek dowiem się dokładnie, bo jeszcze nie wszystkie oceny są wystawione. Jestem dobrej myśli. W domu relacje nie są najgorsze, ale dobija mnie fakt, iż nie szanują mojej pracy. Staram się, sprzątam a oni brudzą i nie widzą w tym nic złego… W końcu to ja jestem całym złem świata. Dzisiaj zaczęłam pisać prezentację maturalną. Temat jest bardzo obszerny i sama dokładnie nie wiem na czym się skupić. Jutro jeszcze raz wszystko przeczytam i będę skracała pracę i dopisywała to, czego w niej nie zawarłam. W końcu mam na to czas. Rano sprzątałam w domu, żebym mogła skupić się na pracy. Oczywiście dzisiaj nie zabrakło moich ćwiczeń. Jak zawsze poświęciłam na nie ponad 2 godziny. Tydzień temu w sobotę ważyłam 45,2 kg. Przez 2 dni świąt mój organizm doznał szoku przez nadmierną ilość jedzenia. Na szczęście od wtorku wszystko wróciło do normy i ustabilizowałam wagę. Za tydzień w piątek przyjedzie mój chłopak, ponieważ 19 kwietnia mam urodziny.Przy nim zawsze jem normalnie i nie ćwiczę. To mnie bardzo martwi, ale przy nim jestem szczęśliwa i mogę się oderwać od wszystkiego co złe. Bardzo mi go brakuje i cieszę się, że w końcu będzie przy mnie, bo bardzo go potrzebuję.
Liczę się z tym, że przytyję i później będzie mi ciężko… Dlatego teraz dalej będę trzymała się swojej diety, żeby do piątku troszkę schudnąć. Ogólnym zamierzeniem jest zejść do granicy 44/44,5 kg do piątku. Jak przytyję, to nie będę tak panikowała. Później chcę utrzymać 45 kg, bo obiecałam, że nie będzie mniej. Nie będzie mi łatwo, bo w lustrze ciągle widzę grubasa, ale chociaż spróbuję.
Obecnie:
Waga: 45,1 kg
BMI: 15,61

Dodaję zdjęcia, które robiłam tydzień temu i dzisiaj. Dla odmiany dodam też zdjęcie zrobione w spodniach. Niektóre zdjęcia nóg są zrobione podczas napięcia mięśni, wiec się nie wystraszcie. Nie znoszę swoich uda.. Są ciągle grube… Za grube…

Chudego weekendu!

"Rozwijanie ciała sprawia, że umysł sięga dalej. Siła i pewność siebie, a także satysfakcja płynąca z ciężkiej i wytrwałej pracy pomogą Ci stworzyć nowe, lepsze życie."

























Zdjęcie z czwartku ;>

  • awatar Gość: Jakie nogi *.* Masakra! ! Chodzinka! Pięknie, ale malutko jesz. . :(
  • awatar мα∂zια: @Rose Quartz.: Witaj byłam w Miliczu na Oddziale Psychiatrycznym od grudnia 2012 roku do 19 lutego 2013 roku.
  • awatar мα∂zια: @gość: Każdy ma typ figury taki jaki ma. Nie mam wpływu na kształt moich uda. Od zawsze ich nie znoszę. Przytyć... Nie potrafię. Tym bardziej, że wtedy uda będą jeszcze gorsze. Dziękuję za szczere uwagi oraz komplement.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (19) ›
 

 
Poprosiłam koleżankę, żeby wysłała mi zdjęcia z Połowinek. To zdjęcia z października/listopada 2012 roku. Już nie pamiętam dokładnie. Ważyłam wtedy 40 kg. Gdzie się podziała ta dziewczyna… Jadłam same jabłka a właściwie to już był etap, kiedy nic nie jadłam. Z jednej strony wiem, że to złe a z drugiej strony za tym tęsknię.
Obecnie nie mogę na siebie patrzeć. Dzisiaj ćwiczyłam 2h i 15 minut... Do tego 30 minut na rowerku podczas lekcji w-f… Ale to ciągle za mało. Ciągle robię za mało i ważę za dużo. A jeszcze te święta. Chyba będę kombinowała, żeby jeść max 2 posiłki i nic więcej. Nie chcę stracić tego, na co tyle pracuję. Chłopak się martwi.. Kocha mnie, ale ja nie potrafię inaczej ;c. Ten lęk przed tyciem mnie przerasta i wolę nie zjeść niż przytyć…

Uwielbiam tą piosenkę:

K2- Jutro będzie lepiej

"Jutro będzie lepiej...
Jutro zmienię coś, zmienię siebie,
Jutro wstanie nowy dzień,
Życie nowy obierze bieg - jutro.
Jeszcze nie dziś, daj chwilę, moment,
Jeszcze zapalę papierosa i koniec z tytoniem.
Ale jutro pokombinuję ze sportem, wiesz...
Kupię piłkę, pójdę na siłkę i poprawię formę.
I zacznę biegać, w sumie to jest nawet modne.
Dziś jeszcze czekaj, jeszcze przeliczymy drobne.
Ale jutro trochę poczytam, to nawet trendy,
Można wiedzę zgłębić i stać się bardziej elokwentnym,
Ale to jutro, bo teraz jeszcze pójdziemy w melanż,
Jutro zmienimy na lepsze, coś na lepsze nas i..."

Listopad 2012 roku ;c



  • awatar xmargotte: @No dobra, widzisz co innego w lustrze, może i tak, ale ja nadal Ci zazdroszczę, bo z pewnością źle widzisz i jesteś taka jak sobie wyobrażam, taka drobniutka! Co do mojego zdrowia no to właśni miałam jakby wypadek <o losie mogłam zginąć> i teraz przez jedno silne uderzenie w dzieciństwie mi się pieprzy wszystko nie tylko w głowie, hahaha xdd PS.Mam nadzieję, że święta jakoś się udały ;)
  • awatar 'Shannon': oooowow jaka chudziutka :)
  • awatar Mariposa perdida: Tak jak ja tęsknię za swoimi 49 kilogramami i myślę tak samo :gdzie się podziała tamta silna i konsekwentna dziewczyna która potrafiła jeść tylko jedna marchewkę dziennie nie mając przy tym żadnych zachcianek ani napadów, pić tylko herbatki typu Pu erh a wchodząc do sklepu niczego innego nie widzieć poza herbatka mi Pu erh i marchewka mi ... gdzie? ....:-(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Hej kochane.
W końcu mamy kwiecień. Nawet nie wiem kiedy zleciały te miesiące. Możliwe, że skupianie się na szkole i diecie tak bardzo pochłania mój czas. To dobrze, bo im szybciej minie czas, tym szybciej wyrwę się z tego toksycznego środowiska.
Postanowiłam, że zrobię podsumowanie lutego i marca:
Waga: 45,9 kg (-5,1 kg w 2 miesiące)
Dieta: Jem zdrowiej i mniej niż na początku lutego. Nie wspominając już o styczniu. Ponadto piję więcej wody, co jest korzystne dla organizmu.
Szkoła: Nauki jest z dnia na dzień coraz więcej. Chyba muszę do tego przywyknąć. Po świętach czekają mnie najważniejsze sprawdziany, które zadecydują o tym, czy będę wzorowa.
Rodzina: Stosunki są coraz gorsze.
Psychika: Ciągłe wyrzuty sumienia nie dają mi spokoju. Czuję się słaba i beznadziejna. Ponadto ciągle jestem zdenerwowana.
Ćwiczenia: Na początku ćwiczyłam 1h a teraz ćwiczę 2h. Jest znaczna poprawa w kondycji. Mam opuchniętą nogę, ale ćwiczę. Po prostu nie potrafię inaczej. Jestem od tego uzależniona.

Przed nami święta. Jutro mam już wolne, więc zabieram się za porządki świąteczne, lekcje i naukę. Chciałam napisać pracę maturalną, ale nie mam na to czasu. Na bieżąco mam strasznie dużo nauki. Myślę, że dopiero po 13 kwietnia będę mogła zabrać się za przygotowanie do matury. Sama myśl o świętach jest dla mnie przerażająca. Już boję się tego jedzenia. Przy rodzinie jest ciężko się wykręcić. Zrobię wszystko co w mojej mocy, aby jeść jak najmniej. Wcale nie mam ochoty być w domu. Wolałabym chodzić do szkoły. Wtedy jest mniej kłótni i łatwiej jest mi trzymać dietę (nikt mnie nie pilnuje). Nie wiem jak ja przetrwam cały tydzień w domu. Muszę zawalić się pracą i nauką.
Przed lustrem widzę grubasa i nie mogę pozwolić na to, aby wyglądać jeszcze gorzej.
Wczoraj dostałam wyniki próbnego egzaminu zawodowego teoretycznego. Napisałam go na 72%. Jak na wiedzę z 4 lat nie jest tak źle. Postaram się to jeszcze podciągnąć. Ogólnie rzecz biorąc jest poprawa, jeśli chodzi o maturę i przedmioty zawodowe. Tylko rachunkowość ciągle mi ciąży. Mam nadzieję, że uda mi się osiągnąć wyznaczone cele.
Cele na święta:
- jeść jak najmniej
- jak najwięcej pracować, uczyć się, robić lekcje
- ćwiczyć 2h dziennie
- biegać (jak pogoda na to pozwoli).
Chciałabym się odnieść do Waszych komentarzy. Mianowicie pytacie mnie o to jak ja to robię. Osobiście uważam, że wcale nie jest idealnie, bo chciałabym jeść mniej. Aczkolwiek nie jestem w stanie, bo chodzę do szkoły i odczuwam głód. Dlatego też muszę jeść śniadanie, drugie śniadanie i jabłko. To wszystko jem do godziny 12:30. Później już nic nie jem. Piję tylko kawę i mleko z wodą a w między czasie 3 herbaty i wodę mineralną. Co daje mi największe efekty? Ćwiczenia. Fakt, iż ćwiczę 2 h dziennie pozwala mi odreagować negatywne emocje i chudnąć. Wracam do szkoły przed 16. Od 16 do 18 ćwiczę a później się uczę i robię lekcje. Około 20:30/210 wchodzę na fb i piszę z chłopakiem, ze znajomymi i Sylwią, której wiele zawdzięczam. Jeśli będziecie miały dużo zajęć, to będzie Wam łatwiej. Dlaczego umiem powstrzymywać się od jedzenia? Dlatego, że czuję się jak tłusta świnia, nie chcę wyglądać gorzej. Ponadto wiem, ile pracy trzeba włożyć w to, co osiągam i nie chcę tego zmarnować.
Z drugiej strony chciałabym być normalna dziewczyną, która nie rani bliskich przez anoreksję. Problem w tym, że ona jest silniejsza ode mnie . Anoreksja wcale nie jest dobra, ponieważ niszczy naszą osobowość, psychikę i ciało. Zdaję sobie z tego sprawę, ale nie umiem z nią wygrać. Przy chłopaku żyję normalnie, ale jak go nie ma, to od razu do niej wracam. Nie wiem, czy jak się wyprowadzę będzie lepiej. Tego nie wie nikt. Czas pokaże. Z jednej strony chcę z tego wyjść a z drugiej strony nie chcę tracić chudości i tej kontroli. To chyba w tym tkwi największy problem…

Trzymam kciuki za Wasze postanowienia! <3



  • awatar mała_blondyneczka: widzę też masz życie zawalone obowiązkami.. ja nawet jak mam coś do roboty to w określonych godzinach jem
  • awatar Dominika<333: Ja chyba zawsze będę uważała Cie za idealną
  • awatar nymphet: Gratuluję wyniku z próbnego egzaminu!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Hej kochane.

Wiem, że tak rzadko tutaj jestem, ale cały mój czas pochłania nauka, szkoła, obowiązki i ćwiczenia. W końcu ćwiczę 2 h dziennie i powoli zaczynam też biegać. Wczoraj spotkałam się ze znajomą. Kilka osób mówi mi, że jestem już taka chuda i nie powinnam więcej chudnąc. Z jednej strony wiem, że powinnam przestać a z drugiej strony boję się tycia i mam taki wyrzuty sumienia jak jem .
W szkole mam dużo nauki. Do 13 kwietnia będę miała wystawione oceny, więc teraz trzeba się sprężyć i dobrze napisać ostatnie 5 sprawdzianów. Nie wiem czy będę wzorowa. Na chwilę obecną ciężko jest powiedzieć. Staram się jak mogę, ale rodzina mi nie pomaga. Ciągłe kłótnie mnie dobijają. Wczoraj mama powiedziała, że wyśle mnie do ośrodka zamkniętego jak znowu schudnę. Poza tym myśli, że ma prawo zabronić mi wyjechać w czerwcu jak nie będę ważyła 50 kg. Będę już po szkole i się usamodzielniam. To nie jest jej sprawa...

Dostałam wyniki próbnych matur:
Matematyka: 62% (o 20 % więcej niż w listopadzie)
Język polski: 67% (2/3% mniej niż w listopadzie)
Język angielski: 80% (4% więcej niż w listopadzie).
Muszę popracować nad matematyką i polskim, żeby mieć minimum po 70%. Zostało 5 tygodni do matury. Czas ucieka... Po 13 kwietnia mogę w końcu zabrać się za powtórki.

Jeśli chodzi o anoreksję, to jest naprawdę ciężko. Mam ciągłe wyrzuty sumienia. Dzisiaj zdecydowałam się zjeść obiad, bo obiecałam przyjaciołom, że będę jadła więcej, żeby nie chudnąc. Na obiad zjadłam najmniejszego kotleta schabowego jaki był i surówkę. Śniadanie i drugie śniadanie w normie. Ciężko mi na psychice, ale za chwilę idę ćwiczyć. Planuję poćwiczyć 2 h. Nie wiem czy pójdę biegać, bo jest zimno. Jeszcze pomyślę.

Waga: 45,7 kg
BMI: 15,81

Bądźcie silne.Ja też postaram się z tym walczyć, bo mam dla kogo.



  • awatar fuckanyway: Przy tych ćwiczeniach naprawdę powinnaś więcej jeść. Nie warto tracić przyjaciół przez głupią anoreksje.
  • awatar Mariposa perdida: Tez mam okropne wyrzuty sumienia jak jem ... Ale waze wiecej niz Ty :( Obiecalas mi, ze bedzie 46 kg - trzymam za slowo. Dasz rade utrzymac wage 46 kg - wierze w Ciebie !!! Masz swietne wyniki !!! Tylko pogratulowac ! 5 tygodni do matur ... i mnie to dotyczy ... ale dzieki bogu tylko z jednego przediotu - niemiecki :) bo nie chce mi sie tutaj chodzic na kurs przez rok tylko dla papieru . Wiec zdajemy razem. Ja mam od 12 maja do 14 maja egzaminy. Zreszta - popiszemy na fb :* A w lipcu juz sie spotykamy u mnie :)
  • awatar WszYsTkoO: zazdroszcze ci wagi , i tego ze tyle dajesz rae cwiczyc 2h ? wow , ja to po 30min czasem 45 nim cwicze i jestem zmeczona
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Witajcie!

Przepraszam, że tak rzadko tu bywam, ale brakuje mi czasu a czasem nawet ochoty. Bywa tak, że mam ochotę odciąć się od świata i żyć w samotności.

Z moją psychiką jest coraz gorzej. Wyleczyłam się z grypy i ćwiczę jeszcze więcej niż wcześniej i jem jak najmniej. Z reguły są to dwie kanapki z chudą szynką i warzywami lub twarożkiem na śniadanie, bułka z warzywami na drugie śniadanie, jabłko i kilka ogórków konserwowych. Chudnę, ale i tak ciągle tego nie widzę (chociaż czuję) i chcę ważyć mniej i mniej.W domu codziennie są kłótnie o jakieś drobnostki, które zupełnie nie mają znaczenia. Mam dosyć słuchania tego jaka zła jestem mimo, iż się staram, pomagam i daję z siebie wszystko. W szkole mam sprawdzian za sprawdzianem. Teraz miałam matury próbne. Może w tym tygodniu będą wyniki. Teraz walczę o średnią. Mam wątpliwości co do tego, czy będę wzorowa, ale zrobię wszystko, aby się udało. Mało tego relacje z moim chłopakiem są gorsze. Czasami brakuje mi w nim takiego faceta... Nie można być takim uległym i wrażliwym. Facet powinien być twardy i stanowczy. Mam wrażenie, że wszystko się wali i nic nie ma sensu ;/. Każdą porażkę odreagowuję treningiem. Zdarza się, że ćwiczę nawet 2 godziny. Oczywiście codziennie ćwiczę nie mniej niż 1,5 godziny. Gdybym mogła, to ćwiczyłabym jeszcze więcej. Mam obsesję na tym punkcie tak samo jak na punkcie czystości i dobrych wyników w szkole. Anoreksja pochłania moje życie. Nie umiem sobie z tym radzić, to jest po prostu silniejsze ode mnie i nikt nie jest w stanie mi pomóc. Czekam aż coś się zmieni, ale nie wiem czy to możliwe i czy jest dla mnie ratunek.

Waga: 46,6 kg
BMI: 16,12

Na razie dążę do 46 kg a może nawet do 45. Nie chcę świąt... W szkole jest mi łatwiej niż w domu. A z drugiej strony muszę odpocząć, bo już jestem zmęczona. Ciągle przed tymi książkami...

Mam nadzieję, że jesteście silniejsze ode mnie .

Dodaję swoje aktualne zdjęcia (mam wrażenie, że nic się nie zmienia) oraz obiecane zdjęcie z Miss Tajlandii.
Miłej niedzieli! <3










  • awatar cyanidee: mój boże jaka jesteś chudziutka, zazdroszcze :(
  • awatar Świat Sakura Tenshi Chi: Ja akurat wole dom, w szkole nie mam życia :( powodzenia z walką z chorobą
  • awatar NaszeKochaneŚwinki: Trafiłam na twojego bloga i przeczytałam wszystkie wpisy.Tak choroba jest straszna ale mam nadzieje ze kiedyś z nią WYGRASZ :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Hej kochane

Nie odzywałam się, bo brakuje mi czasu. Mam tyle nauki i lekcji, że nie wiem za co się złapać. Złapała mnie grypa. Wczoraj nie poszłam do szkoły na próbny egzamin zawodowy mimo tego, że się uczyłam. Po prostu rano jak wstałam z łóżka prawie zemdlałam i było mi niedobrze. Postanowiłam, że zostanę w domu. Dzisiaj czuję się już lepiej, ale w środę idę do szkoły. W sobotę byłam w Berlinie na targach i to mnie pewnie doprawiło, bo już byłam chora. Mam zdjęcie z Miss Tajlandii. Jest przepiękna i szczuplutka. Dodam zdjęcie jak koleżanka mi wyśle. Na razie odpuściłam sobie ćwiczenia. Cały poprzedni tydzień byłam chora a ćwiczyłam przez co tylko pogorszyłam sytuację. Niestety po prostu nie umiałam przestać ćwiczyć. Mam ochotę jeść coraz mniej, ale wiem, że nie mogę. Obecnie jem 2 razy dziennie i jabłko. Czasami jeszcze jakieś warzywa lub inne owoce. Ciągle widzę siebie w złym świetle i chciałbym chudnąć. Mam wyrzuty sumienia nawet jak zjem jakiś owoc. Jest coraz gorzej i nie potrafię sobie z tym radzić. Chcę wyzdrowieć, żebym mogła dalej ćwiczyć. Fakt, że mogę przytyć jest dla mnie przerażający. Nie umiem myśleć o czymś inny, bo to jest najważniejsze. Nawet nie liczy się zdrowie. Nie mam skrupułów. Na wycieczce w Berlinie jadłam tylko bułkę i troszkę obiadu. A chodziłam po targach przez 5 godzin.
Pewnie zastanawiacie się po co to piszę.
Piszę to dlatego, że Wy macie szanse jeszcze z tego wyjść. Im dłużej to trwa tym jest ciężej. Ja na razie nie jestem w stanie nawet z tym walczyć. W domu jest bardzo źle i ja uciekam w ten sposób od problemów. To jest jeden ze sposobów zwrócenia na siebie uwagi. Moja choroba ma wiele źródeł pochodzenia. Wiele czynników popchnęło mnie do anoreksji. Są to problemy, wady genetyczne (chudość ma odwrócić uwagę od twarzy), chęć kontroli nad własnym życiem.
Wiele dziewczyn nie przyznaje się do tej choroby, ale dziewczyny nie oszukujcie się. Walczcie póki nie jest za późno i nie odrzucajcie pomocy.

Waga: 47,7 kg (-1,1 kg w 7 dni)
BMI: 16,51






  • awatar mała_blondyneczka: ja już też idę w stronę choroby..
  • awatar Mariposa perdida: ja tez nie dawno mialam grype, na nic nie moglam patrzec, ale goraczki nie mialam - ja nigdy nie mam goraczek nawet przy anginie, nie wiem czemu ale ja nie wiem co to goraczka. Moj organizm nie broni sie nigdy w taki sposob-goraczka. Madziu, wpadaj czesciej na fb, juz tak dawno nie rozmawialysmy ...
  • awatar Mariposa perdida: Bylas w Berlinie :) To tylko troszeczke do mnie :) Tak samo jak dla mnie- chudosc wazniejsza niz zdrowie, moze nie waze tyle co Ty ale tez tak samo mam. Ja siedze w tym od 17 roku zycia, a dzis mam 27 lat wiec staz troszke jest :) Bywalo roznie, na poczatku wcale nic nie jadlam miesiacami (jedna marchewke na dzien) potem byly po 2-3 marchewki i wazylam 49 kg, teraz trudniej mi jest bo mysle ze po urodzeniu dwojki dzieci organizm potrzebuje wiecej wszystkiego ale sie nie poddaje. WYRZUTY sumienia nie daja mi zyc po zjedzeniu czegokolwiek mimo ze jak czuje glod to wcale nie jest lepiej, a kiedys? Kiedys glod byl dla mnie czyms fajnym i nie reagowoalam tak na niego jak teraz- ze jadlam. Dzis tylko salatka byla u mnie :) Wieczorem jade do tesciowej- ale tam to latwo sie wymigac od jedzenia :) wiec spoko. Ja
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
28 lutego 2015 roku

Witajcie kochane! <3

Dawno mnie tu nie było ;c.
W związku z tym, że dzisiaj jest ostatni dzień lutego, postanowiłam napisać krótkie podsumowanie.
Wszystko zaczęło się niewinnie a teraz znowu chcę ważyć jak najmniej. Dokładnie tak jak było przed świętami. Nawet jak nie wchodzę na bloga, to i tak trzymam dietę i ćwiczę codziennie 1,5 h. Nie mogę na siebie patrzeć. Nie radzę sobie z uczuciami jakie towarzyszą mi, gdy coś zjem. Chłopak nie jest zadowolony, ale ja inaczej nie potrafię. Anoreksja to część mojego życia i nie chce dać mi spokoju. Może to dlatego, że ja lubię tą kontrolę? Potrzebuje tego i nie umiem tego zmienić. Nie akceptuję siebie… Czuję się jak grubas. Przez cały miesiąc ćwiczyłam. Rezultaty nie są satysfakcjonujące, ale trudno. Będę bardziej się starała. Obecnie jem 3 posiłki dziennie, piję jak najwięcej wody, jem dużo warzyw i pieczywo pełnoziarniste. Czekolada od Daniela leży już 1,5 miesiąca. Rzadko jem coś słodkiego. W weekendy jem ciasto, bo muszę. Najgorszym dniem okazała się być środa. Byłam u babci do późna. Oglądałam z nią „Rozmowy w toku” z udziałem dziewczyn z anoreksją. Wcale mi to nie pomogło. Wręcz przeciwnie. Babcia męczy mnie wtrącaniem się w moje życie. Poza tym wciska we mnie jedzenie. W środę nie mogłam sobie poradzić z tym wszystkim, ale na szczęście w czwartek już było dobrze.
W szkole mam bardzo dużo nauki i nie mam na nic czasu. Czasami robię lekcje aż do 22.00. Jestem już zmęczona, ale muszę wytrzymać. W marcu mam matury próbne i próbny egzamin zawodowy. Poza tym walczę o oceny. W domu jest dobrze, ponieważ na razie wyraźnie nie schudłam. Aczkolwiek pani, która pilnuje dzieci w autobusie powiedziała do mnie „Magda za dużo się uczysz, bo znowu chudniesz”. Zdziwiłam się, ale wiem, że są jakieś efekty. Możecie mówić, że robię źle… To nic nie da.
Choruję na anoreksję od 5 lat i nie wierzę w to, że z tego wyjdę.
Mam częste wahania humorów, złe samopoczucie, czasami jest mi słabo jak ćwiczę. Do wszystkiego zdążyłam się przyzwyczaić. Myślę, że we wtorek, środę i piątek będę jadła 2 razy dziennie + jabłko i warzywa. Może waga nie będzie się wahać. Dzisiaj udało mi się nie jeść obiadu, bo nie było mamy. Jutro przyjedzie rodzina… Aż się boję. Boję się jedzenia i tycia. A chłopak boi się o mnie… To takie trudne
Przepraszam za chaos w tym co piszę, ale to wpis pisany na szybko. Za dużo osób kręci się wokół mnie… A nie mogą zobaczyć, że jestem na blogu.

Waga: 48,8 kg (- 2,2 kg)
BMI: 16,89

Jak w końcu będę miała więcej czasu, to zobaczę Wasze wpisy. Obiecuję!
Trzymam za Was kciuki. Wytrwałości! <3

Dodaję swoje zdjęcia. Dużo pracy przede mną.
Motywacja: „Nieważne jak wolno robisz postępy. Jesteś krok dalej niż Ci ,którzy siedzą na kapanie.”





 

 
Hej kochane!

Wczoraj miałam zapracowany dzień i czas na myślenie. Oglądałam również zdjęcia ze studniówki oraz nagranie z rodzicami a później z bratem. To mi dało dużo do myślenia. Podobnie jak komentarze dotyczące mojej figury wśród znajomych Daniela i na fb. Doszłam też do wniosku, że moje relacje z Danielem pogarszają się jak jestem na blogu i żyję tym światem… Jak ciągle myślę o diecie i o niższej wadze. Kiedyś umówiłam się z nim, że nigdy nie wejdę na bloga a jednak to zrobiłam i wczoraj mu o tym powiedziałam. Był zły, ale zrozumiał. Obiecałam, że postaram się trzymać od tego z daleka. W związku z moimi przemyśleniami doszłam do wniosku, że dojdę do wagi około 48 i postaram się utrzymywać w granicach 48/49,5. To będzie najrozsądniejsze wyjście. Obecnie nadal ważę 51 kg mimo ćwiczeń i ograniczonej kaloryczności. Myślę, że organizm może sobie to odkładać, ponieważ boi się głodówki lub jest to spowodowane tym, że w ciągu tego tygodnia powinnam dostać miesiączkę. Sama nie wiem. Zauważyłam jednak różnicę w figurze. Waga jest ta sama, ale figura ma lepszy kształt niż 1,5 tygodnia temu. Dlatego też staram się ni przejmować. Wczoraj zjadłam racuchy, bo mama mi nie odpuściła. W związku z tym złamałam „miesiąc bez słodyczy”. Jednakże stwierdziłam, że nie mogę popadać w skrajność. Z tego wynikną same problemy i później mama nie puści mnie do Daniela w maju między maturami. Zaczęłam racjonalnie myśleć chociaż ciągle pojawia mi się światło „Jesteś gruba. Nie możesz odchodzić” itp. Mimo tego, wiem, że to nie da mi szczęścia. Prawdziwe szczęście mam przy chłopaku… Oglądając płytę wracam do tych pięknych chwil, które z nim spędziłam i których tak bardzo mi brakuje. Przy nim nie mam takich kompleksów. Jego koledzy chwalą moją figurę i wygląd podobnie jak wiele innych osób. Ja i tak mam swoje zdanie, ale przecież cały świat mnie nie okłamuje. Czas skupić się na tym, co jest naprawdę ważne. Oczywiście będę ćwiczyła i prowadziła zdrowy tryb życia, ale będę jadła 4 razy dziennie i czasami pozwolę sobie na „coś zakazanego”.
Dzięki temu zachowam rozsądek i nie wpędzę się w kolejne obsesyjne unikanie słodyczy, kalorycznego jedzenia, które późnij przechodzi w taką obsesję, że boje się zjeść ogórka… Tak być nie może. Przecież mogę zdrowo jeść , zachować figurę… Być fit. Do tego będę dążyła. Oczywiście nie będzie łatwo, bo ciągle widzę swoje grube nogi, ale dam z siebie wszystko. Warto to zrobić dla Daniela i samej siebie ..
Może raz na jakiś czas wejdę na bloga, aby zobaczyć jak Wam idzie i opowiedzieć jak ja sobie radzę.
Na razie nie będzie mnie przez jakiś miesiąc… Tak na początek.
Wiem, że ciągle odchodzę i wracam, ale to walka z samą sobą... Długa droga przede mną.
Chciałabym Wam bardzo podziękować za wasze wsparcie, na które mogę liczyć zawsze. Kiedy schodzę na złą drogę, to staracie się wybić mi to z głowy. Jesteście jak najlepsze przyjaciółki, którym mogę wszystko powiedzieć. Potraficie zmobilizować, podnieść na duchu, dodać pewności siebie, ale też dać kopniaka w tyłek, żeby się ogarnąć i szczerze skrytykować. To wszystko jest bardzo ważne. Dziękuję Wam z całego serca!
Trzymam kciuki za Waszą drogę do szczęścia i spełnienia marzeń. Nigdy się nie poddawajcie i walczcie do końca. Nie odkładajcie niczego na później. Jednakże nie pozwólcie, aby dieta zapanowała nad Wami i Waszym życiem. Jestem dowodem na to jak wiele problemów się z tym wiąże. Trzymajcie się. Buziaki ! <3

Na koniec dodaję zdjęcia ze studniówki .




























  • awatar lubieedom: Jestes chudziutka i ślicznie wygladasz ;) nie odchudzaj sie!
  • awatar Mariposa perdida: Po obejrzeniu zdjec WPADLAM W KOMPLEKSY ... Jejku jakie Ty masz ZAJEBISCIE CHUDE NOGI !!! Madziu, Madziu ... co ja bym dala by wygladac tak jak Ty ! ECh ... Nie bedzie Cie tutaj miesiac ale DZIEKI BOGU mam staly kontakt z Toba na Facebooku i juz nie dlugo sie widzimy u mnie :) Jeszcze troszeczke i przyjedziesz do mnie do Niemiec i bedziemy codziennie brnac do przodu, ale z ostroznoscia przed naszymi facetami bo mysle, ze we dwoch beda nas pilnowac. Wiesz moj maz tak na codzien to nie zwraca uwagi na to czy jem i co jem ale mysle, ze jak nasi faceci sie zaprzyjaznia i bedziemy na non stop pod jednym dachem mieszkac to sie zacznie :P Ale i my glupie nie jestemy, wkoncu tez bedziemy we dwie i razem latwiej bedzie kombinowac :) Na studniowce (oczywiscie i nie tylko) jestes najchudszy i najladniejsza dziewczyna! SERIO !!!
  • awatar cyanidee: nie odchudzaj się, wyglądasz idealnie, przestań się ważyć, to tylko pieprzone cyfry, zacznij sugerować się lustrem ;-; Ćwicz siłowo to spadną Ci centymetry i będziesz miała bardziej jędrne ciałko. Nie zrób sobie takiej krzywdy jaką ja sobie zrobiłam. Wieczna dieta serio przynosi opłakane skutki i co najgorsze.. przychodzą nagle, niespodziewanie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Witajcie kochane!

6 lutego 2015 roku

Weekend przed nami!
Dzisiaj miałam 8 lekcji. Zmieniłam deklarację maturalną, ponieważ zrezygnowałam z biologii. Skupię się na niej podczas studiowania. Wtedy będę miała więcej czasu. Rozmawiałam z polonistką, więc już wiem na co mam zwrócić uwagę, podczas pisania pracy. Mam troszkę zadań z angielskiego i matematyki, ale jutro się tym zajmę. Dostałam 5 ze sprawdzianu z angielskiego i 2 piątki ze sprawdzianów z prawa. Nauka nie idzie na marne . W następnym tygodniu mam 3 sprawdziany. W związku z tym już dzisiaj nauczyłam się na historię. Uczyłam się 2 godziny… Jak się uczę, to nawet nie wiem kiedy ten czas mija. Jutro zrobię lekcje i nauczę się z angielskiego. Dzięki temu będę miała wolną niedzielę.

Dzisiaj dostałyśmy płyty studniówkowe! Szczerze mówiąc, to nie podoba mi się ani czołówka ani samo nagranie. Wszystko jest strasznie poucinane. Wydaje mi się, że płyta jest zdecydowanie za krótka, ale najważniejsza jest pamiątka.

Mój chłopak ma jutro urodziny. Prezent dałam mu już podczas moich ferii. Kupiłam razem z nim bluzę. Poszłam ją wybrać razem z nim, żeby była w jego stylu, ponieważ ja mam nieco inny gust. Myślę, że zrobię kopię płyty, napiszę ładny list i wyślę Danielowi razem ze zdjęciami w ramach prezentu. Taki prezent jest sentymentalny i ma większą wartość .

Jutro jest sobota, więc się zważę. Mam nadzieję, że będzie dobrze. W weekend system jedzenia jest troszkę inny. U mnie zawsze jest ciasto, ale zrobię wszystko, aby zamiast niego zjeść jakąś kanapkę. Mama będzie się czepiać. Muszę znaleźć jakąś wymówkę. W końcu chcę mieć miesiąc bez słodyczy. Za niespełna tydzień mamy „Tłusty Czwartek”. Znowu będzie ciężko się wykręcić. Jak wrócę ze szkoły to wykręcę się nauką i uniknę jedzenia . Nienawidzę tego, że mama chce kontrolować całe moje życie. Nie mogę doczekać się tej wolności!


BILANS:
Śniadanie godz. 6:30: 1 kromka chleba (80 kcal) z serem żółtym i ogórkiem (50 kcal) + 1 kromka (80 kcal) z twarożkiem i ogórkiem (45 kcal)

II śniadanie godz. 9:35: bułka z ziarnami słonecznika (220 kcal) polędwicą sopocką, sałatą, pomidorem i ogórkiem (30 kcal)

Obiad godz. 13:25: bułka z ziarnami słonecznika (220 kcal) twarożkiem i ogórkiem (40 kcal)

Kawa godz. 15:55 (75 kcal)
4 ogórki konserwowe (20 kcal)
2x czarna herbata z cytryną + 1x owocowa herbata + 0,5 l wody

RAZEM: 860 kcal
Ćwiczenia: 1h 10 minut

Piszecie o tym, że jem dużo pieczywa. Muszę jeść pieczywo, ponieważ musli, sałatka nie są dla mnie wystarczająco sycące i po godzinie robię się głodna. Dlatego wolę zjeść coś bardziej sytego. Nie mam czasu robić sobie na śniadanie jakiegoś brązowego ryżu lub kaszy, ponieważ musiałabym wstawać po 5. Bez przesady. A bułki jem w szkole... Tylko to jest zdrowe w sklepiku szkolnym. Nawet po bułce dosyć szybko robię się głodna... Przed upływem 3 godzin, więc pomyślcie co by było po sałatce lub musli. Kiedyś próbowałam i się nie dało. Taki mam metabolizm.

Dziękuję za Wasze wsparcie! Pinger jest bardzo ważny, ponieważ tutaj każda z nas może znaleźć zrozumienie i podzielić się swoimi rozterkami. Nie wiem co bym bez Was zrobiła .
Dużo odpoczynku i wytrwałości kochane!

Motywacje na dziś:

„Stan Twojego życia jest niczym innym jak odbiciem stanu Twojego umysłu.”

„Dysponując zwykłymi talentami i niezwykłą wytrwałością możesz osiągnąć wszystko.”

„Jesteśmy tym, co w swoim życiu powtarzamy. Doskonałość nie jest jednorazowym aktem, lecz nawykiem.”




  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт !: powodzenia z tą maturą ! trzymam kciuki mocno :* ! A może spróbuj włączyć ryż do posiłków ? Jest syty i przepyszny z jogurtem ^^ ♥ Powodzenia kochana :* ja też w bilansie mam sporo pieczywa...ale mnie to osobiście nie przeszkadza i nie tyje przez to jak twierdzą inni... Trzymam kciuki :*
  • awatar mrrrr: bez pieczywa trudno się obejść niestety :/
  • awatar elaylaƸ̵̡Ӝ̨̄Ʒ: pieczywo zakwasza organizm, zakwarzony organizm to same problemy, warto wiec je zminimalizować :) Co do prezentu dobry pomysł :) Widze że madra z cb dziewczyna, na jakie studia się wybierasz?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Witajcie kochane!

5 lutego 2015 roku

Już prawie weekend . Oczywiście cały czas będę miała zajęty, ale chociaż pośpię o 1,5 godziny dłużej. Obecnie najgorzej jest mi wstać, ponieważ w ferie wstawałam o 8. Muszę się szybko przestawić.

Dzisiaj miałam 6 lekcji w tym jedno okienko. Okazało się, że nie ma mojej wychowawczyni i jutro też jej nie będzie. W związku z tym sprawdzian z WOS-u znowu będzie w innym terminie. Jak tak dalej pójdzie, to wszystko zwali nam się na raz i będzie naprawdę ciężko. Jeśli chodzi o ekonomikę, to pani zapowiedziała pracę w grupach. Normalnie miałybyśmy sprawdzian, ale pani rozumie, że materiału jest dużo a my mamy ważniejsze przedmioty.
Dzisiaj miałam sprawdzian z angielskiego. Zapomniałam jednego słówka a poza tym wszystko powinno być dobrze. Lekcje mijały mi szybko… Ten plan jest lepszy pod względem przedmiotów w danych dniach, ale mam niepotrzebne okienka. W marcu będzie kolejna zmiana planu.
Po lekcjach poszłam do „Biedronki” po cytryny, ponieważ nie mogłam się doprosić, aby mama j kupiła. Wróciłam do domu a ona się przyczepiła, że kupiłam cytryny. Powiedziałam, że ą zdrowe i herbata lepiej smakuje. Po chwili stwierdziła, że dobrze zrobiłam. Czasami jej nie rozumiem. Przyczepiła się również o to, że nie jem. Powiedziałam, że jadłam w szkole i nie jestem głodna. Nic nie odpowiedziała. Może w końcu przywyknie do tego, że nie mam ochoty jeść o tej porze…
Po powrocie do domu uczyłam się z prawa a później pomogłam siostrzeńcowi, ponieważ nikt nie umiał rozwiązać zadań z matematyki i polskiego. Musiałam wymyślić mu jakieś rymowanki, więc się troszkę pośmiałam . W takich chwilach przypomina mi się własne dzieciństwo i to, że w jego wieku miałam dużo czasu dla siebie i beztroskie życie bez żadnych problemów. Wtedy nie przejmowałam się tym, co jem i ile jem… Bawiłam się. Wszystko zaczęło się w gimnazjum. Aczkolwiek niczego w życiu nie żałuję. Może tak miało być? Teraz ten cały styl życia pomaga mi wytrwać w trudnych chwilach.
W następnym tygodniu mam trzy sprawdziany. W weekend zacznę się uczyć, żeby nie tracić czasu. Zawsze w wolne dni robię też lekcje na cały tydzień, ponieważ nie lubię czegoś robić na ostatnią chwilę. Jutro idę do byłej wychowawczyni prosić o radę w związku z prezentacją maturalną. Możliwe, że przeczytam książkę dotyczącą lektury Tolkiena, która będzie dużym ułatwieniem w opracowaniu mojego tematu. Zapewne pod koniec następnego tygodnia będę musiała czytać kolejną lekturę. Troszkę tego jest, ale najważniejsze jest to, aby się nie poddawać!

BILANS:
Śniadanie godz. 6:30: 1 kromka chleba (80 kcal) z serem żółtym i ogórkiem (50 kcal) + 1 kromka (80 kcal) polędwicą drobiową i ogórkiem (30 kcal)

II śniadanie godz. 9:35: bułka z sezamem (210 kcal) polędwicą sopocką, sałatą, pomidorem i ogórkiem (30 kcal)

Obiad godz. 13:25: bułka z ziarnami słonecznika (220 kcal) twarożkiem i ogórkiem (40 kcal)

Kawa godz. 15:55 (75 kcal)
4 ogórki konserwowe (20 kcal)
1x czarna herbata + 1x czarna herbata z cytryną + 1x owocowa herbata + 0,5 l wody

RAZEM: 835 kcal

Ćwiczenia: 1h 10 minut

Motywacje na dziś:

„Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się.”

„Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodź. Jeśli nie umiesz chodzić, czołgaj się. Ale bez względu na wszystko – posuwaj się naprzód.”

„Choć nikt nie może cofnąć się w czasie i zmienić początku na zupełnie inny, to każdy może zacząć dziś i stworzyć całkiem nowe zakończenie.”
„Mogę zaakceptować porażkę, ale nie mogę zaakceptować braku próby.”





  • awatar sʞʎ ıs ʇɥǝ lıɯıʇ ♥: malo ale same pieczywo ;d
  • awatar I_love_running: CZy ty kiedykolwiek chcesz się wyleczyć? Waga mało istotna jest w tym przypadku skup się na ciele a nie na cyferkach? cyfry są tyllko cyframi a ciało może wyglądać na mniej niż te cyferki są na wadzę ! A więc cie prosze nie skupiaj się na tym co waga wskazuje.
  • awatar myskinnyworld: Dziękuję ! :* Twoje wsparcie bardzo dużo dla mnie znaczy :* Staram się jak najlepiej wykorzystywać czas ;) myślę że ty jesteś w tym świetna ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dlaczego ciągle wracam do diety i ćwiczeń? Dlaczego ciągle chcę być blisko kontroli i anoreksji?

Kontrola pozwala mi działać zgodnie z własnym sumieniem. Kocham chudość… Potrzebuję jej. Tak długo ważyłam 45 kg… Każdy to podziwiał a ja czułam się świetnie. Zdecydowanie wolę jak spodnie są na mnie luźne niż dopasowane. Obecnie nie mogę na siebie patrzeć. Dzisiaj siostra stwierdziła, że mam jedną nogę grubszą od drugiej. Poczułam się okropnie… Nic nie boli tak bardzo. Jestem uczulona na punkcie wygląda a szczególnie figury.
Wiele osób krytykuje chudość, ale w głębi duszy niemal każdy chłopak wybierze dziewczynę ważącą 50 kg niż 60 kg. To jest oczywiste. Dużo dziewczyn mówi, że taka chudość jest brzydka a w głębi duszy chciałaby tak wyglądać. Dobrze o tym wiem.
Uwielbiam aktywny tryb życia, wysportowane ciało, kontrolę, perfekcję we wszystkich dziedzinach życia. To wszystko pozwala uciec mi od codziennych problemów. Szczególnie dlatego, że moja mama chciałaby mną rządzić. Ja na to nie pozwolę. Uwielbiam czuć tą siłę, kiedy odmawiam zjedzenia czegoś. Oczywiście, że jest to choroba… Ale taka już jestem. Choruję na anoreksję od 5 lat. W szpitalu poznałam wiele osób a terapia mi nie pomagała. Nie potrafię ważyć 50 kg… Nienawidzę liczby 5 z przodu. Czasami mam dzień, iż mówię „Nie jest źle” a po chwili „Jestem grubasem”. Bywa naprawdę różnie. Próbowałam dwukrotnie ważyć 50/51 kg, ale nie potrafię. Po prostu nie mogę na siebie patrzeć i czuję się beznadziejnie. Żadne słowa chłopska, znajomych i rodziny na mnie nie działają. Nikt mi nie przegada, ponieważ mam własny Obra piękna. Jak można żyć bez akceptacji siebie. Urodą nie grzeszę, więc chcę zachować figurę. To mi daje radość .
Chodzę do psychologa, który tym bardziej mi nie pomaga. Mówi, to co może powiedzieć mi koleżanka. Leczenie wymaga wielu lat, ale ja nie widzę dla siebie nadziei. Tym bardziej, że mi ten styl życia odpowiada. Nie jestem w stanie określić co będzie za rok lub za kilka lat. Może pod wpływem zmiany środowiska, miłości zmienię nastawienie… Może przestanę żyć dietą, kaloriami, ćwiczeniami i wyglądem. Nie mniej jednak na razie to jest niemożliwe.
Takie życie wybrałam i to mi ułatwia funkcjonowanie w tym parszywym świecie… Pełnym cierpienia i problemów. To ucieczka od wszystkich przykrości jakie mnie spotkały i spotykają. Ale to już inny rozdział ściśle związany z historią, którą już Wam opisałam.
Przepraszam, że się rozpisałam, ale chciałam wyjaśnić dlaczego podjęłam taką decyzję.

Dodam swoje zdjęcie z chłopakiem zrobione dzień po studniówce .


Miłego wieczoru!




A tak ma chyba wiele z nas...

  • awatar forever hungry: Kochana, doskonale Cie rozumiem... Chyba w naszym przypadku to zawsze będzie walka z wagą i samą sobą... Nie miałam jeszcze chyba nigdy niedowagi, więc jeszcze pare kg w dół i nareszcie to osiągnę. Pragnę tego. Kontrola, kontrola, kontrola, perfekcja... Nie będę się dłużej rozpisywać, bo wszystko bardzo dobrze zostało przez Ciebie ujęte. Ps. Śliczna jesteś. Masz bardzo ładna buzię, więc akceptuj to ;* Piękna z Was para. Szczęścia kochana!
  • awatar bulimirektyczka: To co piszesz to sama prawda. W głębi każda chciałaby być chuda. Przede wszystkim to daje kontrolę. Trzeba zrozumieć ten mechanizm, a Ty widzę go rozumiesz. Chodzi o to, że jakaś płaszczyzna życia (dieta jedzenie) staje dla nas priorytetem i do niej wszystko dostosowujemy. Całe życie, to daje kontrolę. Równie dobrze to mogłoby być cokolwiek innego np. zbieranie znaczków, czy maniakalne sprzątanie. Ja uważam że trzeba znać granicę np. Wiem, że nie mogę ważyć poniżej jakiejś wagi bo wtedy mam zanik miesiączki czy kręci się w głowie, o to też chodzi w kontroli.
  • awatar karinnn: jaka ty chudziutka:* ja nigdy nie bylam nawet bliska takiej wagi mam potezna budowe ciala mozna powiedziec ze meska ale walcze dalej:) 3mam kciuki kochana Buziak
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Witajcie chudzinki!

4 lutego 2015 roku

Dzisiaj miałam tylko 4 lekcje. Na pierwszej lekcji miałam język polski. Miałam sprawdzian z lektury. Nie należał do łatwych. Pani zadała bardzo szczegółowe pytania. Nie znałam odpowiedzi na 3 pytania z 13. Nauczycielka wymaga szczegółowych wypowiedzi, ale w krótkim czasie. Mam nadzieję, że zaliczy mi moje odpowiedzi. Na drugiej lekcji również miałam polski, na którym pisałyśmy charakterystykę SS-manów na podstawie fragmentu „Proszę państwa do gazu”. Jak zawsze się rozpisałam i zamiast kilku zdań wyszła cała strona . Na w-f niestety nic nie robiłyśmy a na ostatniej lekcji pisałyśmy test czytania ze zrozumieniem, który ma określić standardy maturalne.
Prawdopodobnie w poniedziałek dostaniemy płyty ze studniówki. Nie mogę się doczekać!
Po lekcjach poszłam opłacić Internet i chodziłam po sklepach. Do domu wróciłam o 14, zjadłam i zabrałam się za naukę. Uczyłam się 3 godziny… Nawet nie wiem kiedy zleciały. Poświęciłam też 30 minut na przepisanie notatki z historii. Szkoła zabiera mi niemal cały czas. Myślałam, że jak wrócę wcześniej, to będę miała go więcej, ale nic z tego. Na szczęście nie czuję się zmęczona.

Męczy mnie tylko kaszel, przez który nie piję tyle wody, ile bym chciała, żeby nie pogorszyć sytuacji.
Babcia chce, żebym ją odwiedziła w sobotę, ale nie mam dojazdu ani czasu. Żyję w biegu .
Czuję, że jutro pani zapowie sprawdzian z ekonomiki. Im szybciej nazbieramy 3 oceny, tym szybciej będziemy miały spokój .
Mój chłopak myśli, że jestem zmęczona, a ja mam tyle energii, że mogłabym się nią dzielić .

Relacje w domu są nawet dobre. Dzisiaj zbiłam kufel… Zdziwiłam się, że mama na mnie nie krzyczała. Powiedziałam jej, że to są skutki tego, że ktoś nie odkłada naczyń na swoje miejsce. Strasznie tego nie lubię, ale za niedługo uwolnię się od tego toksycznego środowiska .

Cieszę się, że wróciłam na bloga. Jest dla mnie ważny i bardzo się do Was przypomniałam. Jesteście jak najlepszy przyjaciel!

BILANS:

Śniadanie godz. 7:50: 2 kromki chleba (160 kcal) z twarożkiem i ogórkiem konserwowym (50 kcal)

II śniadanie godz. 9:35: bułka ziarnista (200 kcal) z polędwicą drobiową i plasterkiem pomidora (25 kcal)

Obiad godz. 14:15: 2 kromki chleba (160 kcal) z twarożkiem i ogórkiem (50 kcal)

Kawa godz. 16:15 (75 kcal)
2 ogórki konserwowe (10 kcal)
Mleko z wodą (30 kcal)

RAZEM: 760 kcal
2x czarna herbata + 1x owocowa herbata + 0,5 l wody

Ćwiczenia: 1h 5 minut

"Jeśli chodzi o odżywianie, jesteś tym, co jesz. Jeśli chodzi o kondycję, jesteś taka, jak się ruszasz..."

"Nie osiągniesz w życiu zbyt dużo ,jeśli będziesz pracować tylko w te dni, kiedy czujesz się dobrze."

Chudego!




  • awatar myskinnyworld: Aż miło się czyta , od razu się czuję tą twoją energię :D I aż mi zaczyna brakować szkoły :D Ja też bardzo lubię ten cytat ;) i od kiedy prowadzę bloga, bardzo dużo się u mnie zmieniło jeśli chodzi o odżywianie, jeśli się jest cały czas zanurzonym w tym świecie da się wytrwać ;) Dziękuję, uwielbiam sport , i staram się jak najaktywniej spędzać wolny czas :)
  • awatar bulimirektyczka: ćwiczysz coś ?
  • awatar forever hungry: @ Haha, doskonale Cię rozumiem... Mnie tak strasznie bolało gardło, ale po miód nie sięgnęłam. Mleko też zawsze rozcieńczam wodą... Dziękuję za Twoje słowa. Jesteś zdecydowanie zbyt miła dla każdego :* :D Może faktycznie zajmę się rysowaniem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Witajcie kruszynki!

3 lutego 2015 roku

Na wszystko brakuje mi czasu. Też tak macie? Z jednej strony to dobrze, ponieważ zanim się obejrzę, będzie czerwiec, ale z drugiej strony praktycznie nie mam czasu dla chłopaka oraz na wiele innych rzeczy. Muszę jakoś wytrzymać te 2 miesiące. Później będzie lepiej .

Dzisiaj miałam 7 lekcji na 8:50. Czas w szkole minął mi bardzo szybko. Po zmianie planu mam troszkę inne lekcje, więc mimo 3 specjalizacji, na których piszemy projekt egzaminu zawodowego, czas mi się nie dłużył. Zdziwiłam się, ponieważ dostałam 5 ze sprawdzianu z rachunkowości, który pisałam przed feriami. Ocena jest już na nowy semestr. Teraz już tak kolorowo nie będzie, bo materiał będzie coraz trudniejszy, ale dam z siebie wszystko. Każdy dobry wynik motywuje mnie jeszcze bardziej!
Na godzinie wychowawczej pani opowiadała nam, że kilka chłopaków mówiło do niej „na Ty”. Koleżanki z klasy mogły ich ogarnąć… Jakieś zasady obowiązują. Podobno pojawili się też jacyś faceci, którzy mieli narkotyki i mówili, że przyszli „Do Majki z IV c”. U nas w klasie nie ma żadnej Majki.
Na szczęście nauczyciele sobie z nimi poradzili i żadnych gorszych akcji nie było.
Pozytywną wiadomością dnia jest fakt, iż jutro mam tylko 4 lekcje na 8:50 . Wrócę do domy około 14, pouczę się i będę miała więcej czasu dla chłopaka i dla siebie .
Dzisiaj wróciłam przed 16, wypiłam kawę a później 1,5 godziny czytałam streszczenie i opracowanie lektury dla przypomnienia. Czytałam ją w przerwie świątecznej i wiele rzeczy zapomniałam. Najważniejsze informacje zapisałam na kartce, żeby powtórzyć w szkole. Zrobiłam też zadania z matm tyki, więc łącznie 3 h poświęciłam na zajęcia szkolne. Dopiero później ćwiczyłam, wzięłam prysznic i tak dzień zleciał.

Dieta i ćwiczenia mi służą. Czuję się znacznie lepiej . Mama nie czepia się, że ni jem obiadów i kolacji… Pewnie nie zauważyła i oby tak zostało. W szkole bardzo szybko robię się głodna, ale staram się jakoś przerwać. Przez to jem 2 bułki w szkole, ale trudno… Nawet przy takich bilansach powinny być efekty. Jutro będzie dużo nauki, więc dzisiaj postaram się odpocząć.

Wczorajszy bilans był delikatnie zawyżony. Dopiero dzisiaj dokładni sprawdzian kaloryczność produktów. Dzisiaj już będzie poprawnie .

BILANS:

Śniadanie godz. 6:50: 2 kromki chleba (160 kcal) z twarożkiem i ogórkiem konserwowym (50 kcal)
II śniadanie godz. 9:35: bułka z ziarnami słonecznika

(220 kcal) z polędwicą drobiową (20 kcal), sałatą, ogórkiem i pomidorem (ok. 10 kcal)

Obiad godz. 13:25: bułka z ziarnami słonecznika (220 kcal) z twarożkiem i ogórkiem (40 kcal)

Kawa godz. 15:45 (75 kcal)

4 ogórki konserwowe (20 kcal)

RAZEM: 815 kcal

2x czarna herbata, 1x herbata owocowa, 0,5 l wody

Ćwiczenia: 1 h 10 minut

Mam zakwasy, ale ból można znieść. Z czasem organizm przywyknie i nie będzie problemu.

Dziękuję za wsparcie kochane! Wytrwałości!








  • awatar sʞʎ ıs ʇɥǝ lıɯıʇ ♥: malutko jesz
  • awatar forever hungry: Ależ Ty jesteś wytrwała i mądra :) Gratuluję dobrej oceny i życzę dalszych sukcesów! Co z tego, że materiał będzie coraz trudniejszy, skoro Ty i tak sobie poradzisz. ;) Walcz o siebie, ucz się, rozwijaj i bądź szczęśliwa!
  • awatar mrrrr: powodzenia w szkole
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Witajcie kochane!

W końcu znalazłam czas, żeby napisać. Mam nadzieję, że od tej pory uda mi się codziennie wchodzić na bloga. Strasznie się za Wami stęskniłam i mi Was brakuje.

Zacznę od tego jak mi minął weekend. W sobotę uczyłam się 1,5 h na WOS a następnie sprzątałam w domu. Miałam również gości. Przyjechała moja siostra, aby zabrać dzieci. Nie zabrakło również ćwiczeń. Niedziela wyglądała podobnie. Od rana uczyłam się 2 h słówek z angielskiego. Oglądałam również mecz piłki ręcznej. Jak zawsze strasznie komentowałam i przeżywałam to, co się działo na boisku. Sport to mój żywioł. Cieszę się, że Polska zdobyła brąz. Należał im się po tak pięknej walce na tych mistrzostwach. Później kibicowałam też Francji. Sprawiedliwość istnieje! Nie będę komentowała Kataru, bo brak mi słów na taką korupcję. Użyłam tego określenia, bo ich zachowanie podchodzi pod korupcję. Dopiero po dekoracji zabrałam się za ćwiczenia. Dzień zleciał mi bardzo szybko… Podobnie jak całe ferie .

Dzisiaj wróciłam do rzeczywistości. Przede mną ciężkie 2 miesiące. Myślę, że w kwietniu nauczyciele dadzą nam więcej luzu. Tym bardziej jestem zmobilizowana do nauki.

Waga z soboty: 51 kg (wzrost o 1 kg)- Byłam na siebie zła, ale mam motywację do pracy nad ciałem. Ustaliłam z Danielem, że będę ważyła 49 kg. Ja chciałabym ważyć 48 kg. Zobaczymy jak wszystko się potoczy.
BMI: 17,65

Wraz z początkiem lutego mam nowe postanowienia co do diety:
1) Spożywać do 1000 kcal nie licząc warzyw i owoców!
2) Ćwiczyć co najmniej godzinę dziennie!
3) Pić więcej wody!
4) Nie jeść słodyczy (zostaje tylko moja kawa)!
5) Jeśli efekty nie będą satysfakcjonujące, to zmniejszyć limit kalorii i zmienić jakość jedzenia!


2 luty 2015 roku

Dzisiaj dzwoniła mama chłopaka, któremu udzielałam korepetycji. Chciała, żebym przyszła, ale odmówiłam, gdyż brakuje mi czasu. Sama mam mnóstwo obowiązków szkolnych. Nie napisałam jeszcze prezentacji maturalnej, gdyż muszę poprosić o wskazówki moją byłą wychowawczynię (panią z biblioteki) i wypożyczyć więcej książek. Myślę, że będę nad nią pracowała w weekendy.
Nadal mam kaszel. W szkole troszkę się męczę, ale trudno. Syrop mi nie pomaga… Może samo przejdzie. Mam taką nadzieję.
Jeśli chodzi o dzisiejszy dzień dzisiejszy, to miałam 8 lekcji. W szkole nic specjalnego się nie działo. W końcu wszystko się uspokoiło i nikt nie żyje studniówką. Czekam tylko na płytę, która będzie piękną pamiątką . Wróciłam do domu przed 16, wypiłam kawę i zabrałam się za naukę. Uczyłam się godzinę po czym stwierdziłam, że nie mogę marnować czasu. W związku z tym zrobiłam zadanie z angielskiego i przepisałam nowy plan. Wszystko wraca do normy… Brakowało mi takiego uporządkowania .

Wczoraj udało mi się zjeść mniej niż zazwyczaj, ale początek diety liczę od dnia dzisiejszego, ponieważ powrót do szkoły to nowy porządek .

BILANS:

Śniadanie: godz. 6:30: 2 kromki chleba (180 kcal) z serem żółtym i ogórkiem (100 kcal)

II Śniadanie: godz. 9:35: bułka ziarnami słonecznika (220 kcal) z polędwicą drobiową (20 kcal) pomidorem, sałatą i ogórkiem (ok. 10 kcal)

Obiad: godz. 13:25: bułka ziarnami słonecznika (220 kcal) z twarożkiem i ogórkiem (ok. 50 kcal)
KAWA godz. 15:50 (75 kcal)

RAZEM: 875 kcal + 4 małe ogórki konserwowe (około 20 kcal) = 895 kcal
3 x czarna herbata + 0,5 l wody mineralnej

Ćwiczenia: 1 h 5 minut + 30 minut siłowni (ćwiczenia na mięśnie nóg i rąk)

Czuję się jakbym odżyła .

Chudego wieczoru!






  • awatar monkeyslut: Martwie sie o Ciebie I wcale mi sie Twoje ponowne odchudzanie nie podoba, ale ja Ci tego z glowy nie wybije, musisz sama do tego dojsc kochana, musisz sama chciec zawalczyc o siebie! :*
  • awatar mrrrr: początek miesiąca z nową energią i tak ma być :)
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт !: tyle Cię nie było że się martwiłam o Ciebie ! Ale rozpisana jak zawsze ! ;) jednak przyjemnie się czyta :) Cieszę się że odżyłaś i czujesz się znakomicie ! Pewnie tego Ci brakowało :) Pięknie Ci idzie, jak zawsze zresztą ;) Jejku jak ja bym chciała ważyć te 51 kg ;C Powodzenia Kochana :* !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Witajcie motylki

Na początku chciałabym Was przeprosić, że nie ma mnie regularnie i nie odpisuję na czas. Wynika to z tego, że Internet słabo mi chodzi. Często zawiesza się na blogu. Najdziwniejsze jest to, że mam tak tylko na blogu. Poza tym są u mnie dzieci i jak robię coś na laptopie, to przychodzą i patrzą, więc swoje wpisy piszę w Wordzie i dopiero później wklejam na bloga. Natomiast na komentarze odpisuję bardzo szybko. Od niedzieli będę obecna i postaram się Was wspierać tak jak Wy wspieracie mnie za co dziękuję : ).

W środę byłam u lekarza. Pani doktor dał mi skierowanie do ortopedy w związku z moją nogą. Podobno źródłem bólu jest kręgosłup. Mam boczne skrzywieni kręgosłupa od dzieciństwa a zajęcia korekcyjne nie pomagały. Rodzina zastępcza nigdy się tym nie interesowała i teraz są tego skutki.
Aby poprawić postawę i wzmocnić mięśnie kręgosłupa muszę ćwiczyć. Tak mi tego brakowało! Warto było czekać w kolejce ponad godzinę, aby to usłyszeć . Jak powiedziała o tym mamie, wpadła w szał. Powiedziałam, że i tak będę ćwiczyła. Ciągle mówi, że schudnę i wtedy nigdzie nie pozwoli mi jechać. Nie martwię się, bo zostało tylko 5 miesięcy.

Oczywiście od razu chciałabym wrócić do diety i ćwiczeń, aby ważyć 46 kg, ale wiem, że nie mogę tego zrobić. Bynajmniej postaram się ustalić jakąś rozsądną wagę i dietę, aby trzymać stabilizację. Muszę to zrobić dla Daniela i własnego zdrowia.

Wczoraj ćwiczyłam już 45 minut. Całe szczęście, że nie mam zakwasów po takiej przerwie. Teraz będę już codziennie ćwiczyła .
W poniedziałek wracam do szkoły, więc jutro zaczynam się uczyć. Zmienili mi plan na gorszy, ale trudno. W sumie zostały mi 3 miesiące szkoły, więc dam radę.
Od poniedziałku zaczynam dietę. Może nie będzie tak satysfakcjonująca jak przed świętami, ale każda zmiana to krok do przodu. Pewnie zastanawiacie się dlaczego nie od dzisiaj. Dlatego, że jak mam wolne, to mama ze wszystkim mnie pilnuje i muszę jeść to co karze. Jak chodzę do szkoły, to jest inaczej. Czas pokaże jak będzie.


http://instagram.com/p/x5RpiDFHKK/?modal=true

Instagram Anji Rubik. Jedna z Was napisała, że zdjęcia są retuszowane. Oczywiście, że są, ale po co wyszczuplać kogoś tak chudego. Wiele osób nie przyznaje się do anoreksji. Tym bardziej gwiazda, bo to byłby skandal. Takie jest moje zdanie .

Trzymam kciuki za Wasze postępy!







Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Witajcie

Dzisiaj zacznę troszkę innym tematem.
Wczoraj oglądałam film na TVP 2 o obozach zagłady. To co zostało nakręcone jest naprawdę przerażające. Sami Brytyjczycy byli przerażeni. Po schwytaniu SS- Manów kazali im sprzątać po zbrodni, którą zrobili. Nosili zagłodzonych i wymordowanych więźniów i rzucali do dołów jak jakieś „śmieci”. Trupy wyglądały jak wychudzone lalki a wręcz szkielety. Mało tego Niemcy zbierali włosy, paznokcie, zęby i buty, bo „nic nie mogło się zmarnować”. Nie rozumiem jak można tak postępować. Niemcy są dosyć bogatym państwem, ale tylko dlatego, że bogacili się na więźniach obozów. Nigdy nie ponieśli kary za to co zrobili. To wszystko jest chore.
Dziwi mnie również fakt, iż film, który został nagrany 70 lat temu dopiero teraz został opublikowany. Nadeszła rocznica i każdy się obudził… A wcześniej nikt nie pamiętał i nie było o tym słowa. Czy to jest normalne? Moim zdaniem takie nagłe zainteresowanie jest tylko na pokaz. Nawet Polacy, którzy byli ofiarami Niemców i Rosjan dopiero teraz interesują się tymi wydarzeniami. Mogę założyć się, że większość naszych rodziców nie wie kto to jest np. Tadeusz Borowski. My natomiast uczymy się o tym w szkole. Mimo tego ciągle słyszymy, że dorośli wiedzą więcej od nas. Nie wszyscy.
Zdenerwował mnie też fakt, że Anja Rubik została porównana do ofiar tej tragedii. Jakiś kretyn przerobił jej zdjęcie i dodał ją do zdjęcia, na którym byli więźniowie. To kompletny brak szacunku. Może i wygląda przeraźliwie chudo, ale ona sama wybrała taki los… Sama chce takiego wyglądu. Natomiast te ofiary były głodzone i cierpieli. Piszę o tym dopiero teraz, bo wcześniej nie wiedziałam, że taka sytuacja miała miejsce.
Pewnie zastanawiacie się dlaczego o tym pisze. Dlatego, że anoreksja jest chorobą, która zaczyna się od zwykłej diety a kończy się na takim właśnie wyglądzie lub nawet na śmierci. Najgorsze jest to, że zdajemy sobie z tego sprawę, ale i tak ona mówi nam coś innego. Łatwo jest się zatracić i nie odróżniać szczupłej sylwetki, chudości, wychudzenia, wyniszczenia… Łatwo jest przekroczyć tą granicę. Ja ją przekroczyłam, gdy ważyłam 36 kg a nadal widziałam siebie jako grubą dziewczynę. To uzależnienie od cyferek jest okropne. Ja sama zdaję sobie z tego sprawę, ale i tak druga część mnie chciała by, aby waga pokazywała mniej. Szczególnie jak widzi się tą propagandę chudości…
Jesteśmy tym atakowane każdego dnia.. Dlatego tak ciężko jest wyjść z tej choroby. Na każdym kroku widzimy chude sylwetki gwiazd. Otacza nas mnóstwo szczupłych osób. Trzeba być naprawdę silnym, aby nie dać się zmanipulować i wpędzić w tą propagandę. Ja chyba jestem zbyt słaba ;c.
Wystarczy, że zobaczę jakąś modelkę i już marzę, aby wyglądać tak jak ona… Kiedy to się skończy Znowu marzę o tym, aby ważyć chociaż 48 kg chociaż wiem, że nie mogę. Ciężko jest mi sobie z tym poradzić. Anja Rubik ma 180 cm i waży 50 kg. A ja ważę tyle samo, ale jestem o 10 cm niższa. Już to miesza w głowie… Ciągle porównuję się do innych… To głupia obsesja. Czasami sama nie wiem, czy kiedykolwiek to się zmieni, czy kiedykolwiek będę zdrowa…

Przepraszam za to, że znowu się tak rozpisałam. Możecie się ze mną nie zgadzać. W końcu każdy ma swoje poglądy. Za dużo jest we mnie tych słabości.



Anja Rubik. Faktyczne przesadnie wychudzona.
  • awatar mrrrr: z tym porównaniem to gruba przesada.. a co do filmu nie mogłam go obejrzeć, ale chyba go na necie poszukam
  • awatar monkeyslut: Jezu Chryste, kto wpadł na tak durny pomysł, żeby to porównywać? Głupota!
  • awatar ~skinny_thinking: Sama Anja powiedziała w jakimś wywiadzie, że to zdjęcie jest silnie retuszowane i jej nogi na prawdę tak nie wyglądają..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Hej kochane!

Czas tak szybko leci. Zaczęłam pisać bibliografię i pan prezentacji maturalnej. Okazało się, że to jest bardzo obszerny temat, więc muszę zapytać się polonistki na co zwrócić uwagę i dopiero wtedy napiszę pracę. Wynika to z faktu, że sama rozpisałabym się za bardzo i nie starczyłoby mi czasu na opowiedzenie całej pracy komisji. Na razie zbieram materiały do prezentacji. To wszystko pochłania mi wiele czasu… A co dopiero sama praca. To będą najbardziej pracowite 4 miesiące przez cały okres edukacji.
W domu jest nawet w porządku. Dzieci mojej siostry przyjechały na ferie i troszkę rozrabiają, ale można powiedzieć, że od tego są dzieci. Przynajmniej nie jest nudno. Dzień mija mi na sprzątaniu, zmywaniu, szukaniu materiałów do prezentacji i oglądaniu filmów. Chciałbym wychodzić na spacery, ale jestem chora. Kaszel strasznie mnie męczy. Jutro pójdę tylko do lekarza, bo czasami nie wytrzymuję z bólu. Niestety nadal mam problem z nogą. Postanowiłam iść od innego lekarza. Może w końcu dowiem się co jest przyczyną bólu.
W poniedziałek idę do szkoły, ale już od soboty zacznę się uczyć. Z jednej strony chciałabym odpocząć, ale z drugiej im szybciej pójdę, tym szybciej będzie koniec szkoły. Nie mogę się doczekać wyprowadzki .
Ciągle jem 5 posiłków. W zasadzie, to mama zwraca uwagę na każdy z nich. Jak w niedzielę nie zjadłam obiadu, to była afera. Chyba mam prawo nie być głodna. Nie mogę też ćwiczyć. Strasznie mi tego brakuje ;/. Nie jest łatwo, bo chciałabym ważyć mniej. Zachowuję jednak zdrowy rozsądek. Tym bardziej, że wróciła mi miesiączka. To taka moja droga do zdrowia i szczęścia,.
Nie będę często wchodziła na bloga, ponieważ brakuje mi czasu. Poza tym ciągnie mnie do odchudzania… Moje myślenie na temat mojego ciała się nie zmieniło, więc muszę uważać.

Miłego tygodnia pełnego realizacji postawionych celów!


  • awatar FATTY.: Kochana jak najwięcej zdrówka :* Powodzenia :)
  • awatar forever hungry: Zdrowie jest najważniejsze. Tak często sama o tym zapominam... Dobrze, że walczysz o siebie. Jesteś już bardzo chudziutka i ślicznie wyglądasz. Teraz tylko musisz dać sobie czas i w końcu to zrozumieć :) Waga nie może być wyznacznikiem Twojego szczęścia. Dbaj o siebie i powodzenia z pracą maturalną ;*
  • awatar "to, co mnie żywi, niszczy mnie" ~}}I{{~: Wzajemnie ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Witajcie chudzinki!

Jesteście takie kochane. Bardzo Wam dziękuję za Wasz słowa! Aż mi brakuje słów, żeby opisać jak ważne dla mnie jest to co piszecie.

Daniel wczoraj pojechał. Spędziłam z nim naprawdę cudowny tydzień. Studniówka była fenomenalna. Naprawdę nie sądziłam, że będzie tak wspaniale. Chciałabym ją przeżyć jeszcze raz, ale to niestety niemożliwe. Jedyną pamiątką będzie płyta, zdjęcie i moje wspomnienia. Jeśli będziecie się wahały, czy iść na własną studniówkę, to idźcie, bo to jedno z najpiękniejszych przeżyć. Wspomnień nikt Wam nie zabierze .

Same przygotowania pochłaniały mi dużo czasu. Dzień przed studniówką okazało się, że odpadł mi obcas od nowych butów. Wina poszła n mnie, ale jak odkładałam buty, to były całe. Myślę, że to sprawka mojej siostry. Byłam przerażona, że nie będę miała butów. W dniu studniówki poszłam do szewca, b o w sklepie reklamacja wymaga czasu. Mianowicie trzeba czekać 2 tygodnie na decyzję. Szewc był miły i zrobił mi buty w ciągu godziny. Uratował mi życie xD. Później poszłam do fryzjera. Musiałam jechać busem i po wyjściu od fryzjera włosy mi się rozwaliły. Pojechałam do koleżanki, która robiła mi makijaż. Jest też fryzjerką, więc naprawiła mi włosy… Tyle przygód w tak krótkim czasie… Szybko wróciłam do domu ,zjadłam w biegu i musiałam już jechać z moim kochanym na studniówkę. On sam wyglądał cudownie. Biedny czekał na mnie cały dzień .
Dojechałam na czas. Z początku było troszkę sztywno, ale później Daniel oswoił się z otoczeniem moich znajomych i bawiliśmy się znakomicie. Zdziwiłam się, b nawet program artystyczny nam wyszedł. Wychowawczyni wraz z byłą wychowawczynią kupiły nam tort… To była tak miła niespodzianka. Kamerzysta i fotograf mówili, że nasza klasa rozkręca całą imprezę. Faktycznie zawsze wychodziłyśmy na parkiet. Ja wyciągałam moją grupkę i dziewczynę, którą miałyśmy się zająć. Jeśli chodzi o Daniela, to tańczyłam z nim pierwszy raz w życiu . Myślę, że z czasem nabierzemy wprawy, ale i tak lepiej sobie wymarzyć nie mogłam . Szkoda, że impreza trwała tylko do 3, ale było warto.
Sam pobyt Daniela u mnie dał mi wiele sił. Przy nim jestem szczęśliwa i nic innego mnie nie interesuje. Nie żyję anoreksją ani innymi problemami. Czuję się zdrowa, bezpieczna a co najważniejsze szczęśliwa. Czekam z niecierpliwością do końca szkoły… Wtedy będę miała go na co dzień . Nie ma większego lekarstwa i szczęścia niż miłość ♥.

W domu nie jest źle. Mama ma dobre relacje z Danielem. Dzisiaj przyjadą dzieci na tydzień. Jutro zaczynam pisać pracę maturalną. Na pewno będą hałasować, ale jakoś dam radę. Koniec odpoczynku.. Teraz zacznie się ciężka praca w szkole . Został tydzień ferii.

Ważyłam 50 kg i nadal ważę 50 kg. Mimo tego, że jadłam naprawdę dużo. Da się żyć normalnie i do tego będę dążyła. Tym bardziej, że Danielowi podobają się moje nogi. Warto jest walczyć .

Dołączam zdjęcia ze studniówki. Więcej będę miała dopiero w lutym lub marcu ;c.



  • awatar FATTY.: Figura marzenie :)
  • awatar myskinnyworld: Wyglądasz przecudownie ! <3 Bardzo się cieszę, że u Cb wszystko tak dobrze się układa ! <3
  • awatar S i L e N c E: jejuu ,jakie masz cudowne nogi <3 wgl cała śliczna jesteś :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Hej kochane!

Dzisiaj będzie bardzo krótko. Dziękuję Wam za Wasze słowa. Myślę, że większość z Was postąpiłaby podobnie . Mam swoje wady i również popełniam błędy, ale w takich sytuacjach moja ocena jest oczywista. Zawsze stanę w obronie osoby poniżanej. Sama wiele przeżyłam.
Sylwia nie wiedziałam, że też nie miałaś łatwo. Dokładnie porozmawiamy jak już będę miała czas. Dzisiaj piszę w skrócie, ponieważ jutro przyjeżdża Daniel i muszę ogarnąć jeszcze kilka rzeczy .
Dzisiaj miałam sprawdzian z rachunkowości. Wcale nie był taki trudny. Dzień minął mi bardzo szybko. W domu sprzątałam kilka godzin. Relacje z rodziną są całkiem dobre .
Jeśli chodzi o jedzenie, to jem 5 małych posiłków. Jem zdrowe rzeczy, ale czasami pozwalam sobie na coś słodkiego. Staram się funkcjonować jak zdrowa osoba. Uczę się tak żyć.
Jutro przyjeżdża moja największa motywacja. Nie ma większej siły od miłości . W sobotę mam studniówkę, więc jestem w biegu, żeby wszystko dopiąć na ostatni guzik. Nie będzie mnie na blogu przez ponad tydzień, ponieważ Daniel zostanie u mnie do następnej soboty. Chcę z nim spędzić każdą chwilę . Potrzebuję tego ♥.

Obiecuję, że jak wrócę, to będę miała troszkę więcej czasu dla Was . Myślę, że zacznę też ćwiczyć. Trzymam kciuki za Wasze sukcesy i postępy!




  • awatar "to, co mnie żywi, niszczy mnie" ~}}I{{~: trzymam kciuki :)
  • awatar Mariposa perdida: Kibicuje Wam i czekam na Was z niecierpliwoscia kiedy do mnie przyjedziecie :)
  • awatar Mariposa perdida: Nawet nie wiesz jak Ci zazdroszcze takiej milosci i tych ze tak to ujme pierwszych chwil przed jeszcze tymi wszystkimi obowiazkami (prowadzenie domu, dzieci, obowiazki rodzinne itp.)kiedy to juz wspolne zycie i liczne problemy zycia codziennego nieco zabieraja czas i niekiedy chec na te milosc ... Pozniej to juz rutyna ... Wiele bym dala jak czytam Twoje piekne wpisy by moc wrocic do czasow kiedy bylismy tylko we dwoje, zakochani, majacy zawsze czas dla siebie. Wtedy myslalam, ze milosc jest w stanie przejsc przez wszystko ... Dzis jestem troszke innego zdania na ten temat ... Moze to ja nie potrafie okazywac uczuc, moze za duzo we mnie goryczy ... Nie wiem ale mam nadzieje ze u Ciebie bedzie inaczej, ze zawsze bez wzgledu na to co bedzie stawac Wam na drodze (te trudnosci wspolnego zycia ktore niestety sie pojawiaja po jakims tam czasie) bedziecie razem sie z tym zmierzac i ze nigdy nawet przez chwile po 5 latach wspolnego zycia (minimum) nie bedziesz myslala tak jak ja teraz .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›